Poniedziałek godzina 13:30:
Aleksandra siedziała przy łóżku ukochanego. Od postrzału minął już tydzień. Przez ten czas mieszkała u Emilki. Jednak dziś Emilka była w pracy, a Ola siedziała u Jacka. Czekała, aż się obudzi. W pewnym momencie Jacek zaczął się krztusić.
- Doktorze szybko! - Zawołała Ola.
Lekarz szybko zjawił się w sali i wyjął rurkę intubacyjną Jackowi.
- Ola jesteś tu?- Spytał cicho Jacek.
- Jestem...Tak się bałam, że Cię stracę...- Powiedziała Ola ze łzami w oczach.
Jacek złapał Olę za dłoń, kobieta uśmiechnęła się i delikatnie przytuliła do niego. Zaczęli rozmawiać.
- Ola a jak ty się czujesz po tych wydarzeniach? - Spytał Jacek.
- Bywało lepiej. - Powiedziała Ola i posmutniała.
- Oleńko uśmiechnij się. Oni za to zapłacą zobaczysz. - Powiedział Jacek. Ola uśmiechnęła się.
- Misiu, a może chciała byś pojechać w góry? - Spytał Jacek.
- Tak ale tylko z tobą. - Powiedziała Ola.
Jacek uśmiechnął się. Rozmawiali ze sobą bardzo długo. Około 19:00 do sali wszedł Krzysiek ze swoim synem.
- Cześć wam. - Powiedział Krzysiek.
- Hej. - Odpowiedzieli jednocześnie Ola i Jacek.
- Tosiek poznaj to Ola i Jacek moja koleżanka i kolega z pracy. - Powiedział Krzysiek.
- Ciocia Ola i wujek Jacek tak? - Spytał siedmioletni Tosiek.
Wszyscy zaczęli się śmieć.
- Ja mogę być ciocią. - Powiedziała Ola.
- To ja będę wujkiem. - Powiedział Jacek.
Krzysiek usiadł na krzesełku i wziął syna na kolana. Dorośli zaczęli rozmawiać. Rozmawiali około 20 minut ale Tosiek zaczął się nudzić. Ola to zauważyła.
- Tosiek nudzi ci się prawda? - Spytała Ola.
- Tak. - Odpowiedział Tosiek.
- A wiesz tu w szpitalu jest chłopczyk w twoim wieku może pójdziemy do niego? - Zaproponowała Ola.
- Tato mogę iść z ciocią? - Spytał Tosiek.
Krzysiek pokiwał głowo na tak. Tosiek zszedł z kolan ojca i razem z Olą poszli. Ku zdziwieniu Oli chłopiec bez zastanowienia podał jej dłoń. Poszli na oddział dziecięcy i weszli na pewną salę. Tam Tosiek ujrzał chłopca, który układał klocki.
- Cześć Olek. - Powiedziała Ola.
- Dzień dobry. - Przywitał się Olek.
- Olek poznaj to jest Tosiek, Tosiek poznaj to jest Olek. - Powiedziała Ola.
- Cześć. - Powiedział Tosiek.
- Hej pobawisz się ze mną? - Spytał Olek.
Tosiek popatrzył na Olę a potem na Olka.
- Tak. - Powiedział Tosiek i usiadł Obok chłopca, zaczęli razem układać klocki. Ola usiadła na krześle i patrzyła na nich.
Po godzinie na salę wszedł Krzysiek.
- Tosiek jedziemy. - Powiedział Krzysiek.
- Jeszcze chwilę. - Powiedział Tosiek.
- No dobrze. - Powiedział Krzysiek i usiadł na krześle obok Oli. Dał się jeszcze pobawić 10 minut Tośkowi.
- Jedziemy. - Powiedział Krzysiek.
-Ok. Cześć Olek. - Powiedział Tosiek.
Tosiek razem ze swoim tatą i Olą wyszli z sali.
- Cześć Ola. - Powiedział Krzysiek.
- Pa ciociu. - Powiedział Tosiek.
- Cześć. - Powiedziała Ola.
Krzysiek i Tosiek udali się do wyjścia, a Ola poszła na salę Jacka....
Hejka. Nowy rozdział przed wami. Jak wam się podoba "Ciocia Ola" i "Wujek Jacek"? Co o tym myślicie?
Pozdrawiam.
Gosia.
sobota, 31 października 2015
Miniaturka: Jak pasja może zabić.
Ona - wysoka, dwudziestokilkuletnia kobieta o ciemnych włosach i niebieskich oczach. Ambitna, pomocna, dobra. Jej imię to Ola
On- Mężczyzna około 28 lat, blondyn o niebieskich oczach. Wysoki, dobrze zbudowany, kochający, żartobliwy. Jego imię to Jacek.
Było sobotnie popołudnie Ola spacerowała po parku. Nagle zobaczyła Jacka, który jechał na deskorolce. Serce zabiło jej mocniej, ale i przestraszyła się w tedy sama nie wiedziała czemu. Postanowiła bez słowa go ominąć i pójść do domu. Jacek zauważył Olę i krzyknął "Hej" ale ona nie zwróciła na to uwagi. Kobieta poszła do domu, zdjęła kurtkę usiadła w kącie i zaczęła płakać. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi wstała, wytarła łzy i otworzyła. Za drzwiami stał Jacek ze swoją deskorolką. Na ten widok Ola rozpłakała się.
- Ola czemu płaczesz? - Spytał Jacek wchodząc do jej mieszkania.
- Dlaczego mi to robisz? Przecież wiesz, że pasja zabija? - Pytała Ola.
Jacek popatrzył na Ola, a potem na swoją deskorolkę i po chwili zrozumiał.
- Ola chodzi Ci o to, że jeżdżę na deskorolce? - Spytał Jacek.
Olka pokiwała głową na tak.
- Ola w moim domu najpierw mój ojciec jeździł na deskorolce, potem nauczył tego mojego starszego brata, a brat nauczył mnie. - Powiedział Jacek.
- Nauczysz mnie jeździć na desce? - Spytała Ola.
- Tak, tylko nie płacz. - Powiedział Jacek.
Olka szybko wytarła łzy i razem z Jackiem wyszli na dwór. Jacek wszystko wyjaśnił Oli. Kobieta nie pewnie stanęła na deskorolce i ruszyła ale po 5 metrach upadła.
- Ola nic Ci nie jest? - Spytał Jacek, kiedy pomagał jej wstać.
- Nie. Spróbuję jeszcze raz. - Odpowiedziała Ola. Stanęła na deskorolce, A Jacek objął ją w pasie i stanął za nią.
- Co ty robisz? - Spytała Ola.
- Nie bój się. - Powiedział Jacek i ruszyli, jechali tak długo w pewnym momencie Jacek zatrzymał, zszedł z deskorolki.
- A teraz spróbuj sama. - Powiedział Jacek.
Aleksandra z uśmiechem ustała na deskorolce i ruszyła, szło jej super.
Kilka miesięcy później:
Aleksandra i Jacek są parą. Przez te kilka miesięcy jazdy razem na deskorolkach Olka nauczyła się robić "Zegar" i inne sztuczki. Codziennie z Jackiem jeździli na deskorolki do skejt parku. Kochali to robić. Z czasem Olka kupiła sobie lepszą deskorolkę i pojechała sama do skejt parku. W tym czasie Jacek kupił oświadczynowy pierścionek. Gdy dowiedział się, że Ola wróciła do domu. Pojechał do niej na deskorolce i z pierścionkiem w dłoni. Położył deskorolkę, a na niej pudełeczko, zadzwonił i szybko się schował. Aleksandra otworzyła drzwi i zobaczyła to, a po chwili Jacka. Mężczyzna ukląkł przed Olą, wziął pudełeczko, lekko uchylił.
- Ola czy uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i zostaniesz moją żoną? - Spytał Jacek. Ola chwilę milczała.
- No oczywiście, że tak. - Powiedziała Ola.
Jacek nałożył pierścionek na palec Oli a potem się namiętnie pocałowali. Potem weszli do mieszkania Oli, Jacek położył deskorolkę pod ścianą. Złapał Olę za dłoń, przyciągnął do siebie i znowu zaczęli się całować. Jacek powoli prowadził ich do sypialni, gdzie upadli na łóżko, a potem wiadomo co się działo. Po wszystkim zasnęli.
Dwa lata później:
Ola i Jacek wzięli ślub, zamieszkali na obrzeżach miasta w dużym, pięknym domu. Od roku wychowują swoją córeczkę, której dali imię Asia. Pewnego dnia postanowili pojechać na deskorolki, zadzwonili po opiekunkę, która przyjechała po 10 minutach. Pożegnali się z małą i pojechali. Jechali już dłuższy czas Ola jechała z przodu a Jacek kilka metrów za nią. Nagle rozpędzony samochód uderzył w policjantkę i odjechał. Jacek szybko podjechał do Oli. Widok jaki zobaczył był okropny. Szybko zadzwonił po pomoc, karetka po chwili przyjechała i zabrała Olę do szpitala. Jacek wezwał taksówkę i pojechał do szpitala. Gdzie szybko porozmawiał z lekarzem. Dowiedział się,że jego żona ma nikłe szanse na przeżycie. Smutny poszedł na jej sale, kiedy zobaczył ukochaną na łóżku, a do niej przymocowanych tysiące kabelków i rurek nie wiedział co zrobić, usiadł na krześle, chwycił ją delikatnie za dłoń i zaczął mówić. Nie zwracał na nic uwagi po prostu mówił do niej. Po około 9 godzinach w sali rozległ się dźwięk "Piiiiiiiiiiip", a linia na monitorze była prosta. Jacek zawołał lekarza. Ten stwierdził zgon. Jacek ustał nad ciałem żony.
- Nie zostawiaj mnie. - Krzyczał.
Ale stało się.

Jego ukochana odeszła. Przygnębiony pojechał do domu, Tam zobaczył swoją córeczkę. Sam nie wiedział jak jej przekazać to, że do nikogo nie powie słowa "Mamo". Był już późny wieczór, zadzwonił po opiekunkę, przyjechała po 5 minutach. Jacek pocałował swoją córeczkę i powiedział "Jeszcze kiedyś się spotkamy." Wyszedł z domu i ruszył. Wjechał w rozpędzonego tira. Zabił się w jednej chwili zniknął smutek i ból, był w niebie ze swoją, żoną. A mała Asia trafiła do domu dziecka, a po 3 latach została adoptowana. Codziennie z rodzicami chodzi na groby swoich biologicznych rodziców. Poszła w ślady rodziców bo już w wieku 4 lat jeździ na deskorolce. W swoim pokoju ma deskorolki swoich rodziców. To jedyna pamiątka po nich jaką posiada.
Kochani skończyłam pisać miniaturkę. Dziękuje wam za tyle wyświetleń i komentarzy. Naprawdę bardzo dużo to dla mnie znaczy. Po prostu BARDZO DZIĘKUJE <3.
Pozdrawiam.
Gosia.
piątek, 30 października 2015
2.6. Operacja. Śpiączka. Wysocki i związek Oli. Mieszkanie u Emilki
Po około 15 minutach Ola i Emilka dotarły do szpitala. Aleksandra szybko pobiegła do recepcji.
- Dzień dobrzy gdzie jest Jacek Nowak? - Spytała Ola.
- Witam, a pani jest kimś z rodziny pana Nowaka? - Spytała recepcjonistka.
- Jestem jego dziewczyną gdzie on jest? - Ola powtórzyła pytanie
- Pan Jack jest operowany. Rzekła recepcjonistka.
- Gdzie jest ta sala? - Spytała Ola.
- Do końca korytarza i w lewo. - Powiedziała recepcjonistka.
- Dowiedzenia. - Rzekła Ola i poszła. Przed salą była po kilku sekundach, wiedziała, że nie może tam wejść, usiadła na krześle i zaczęła płakać. "Co jeśli go stracę??" - Pomyślała i jeszcze bardziej się rozpłakała.
- Co z Jackiem?- Spytała Emilia siadając obok Oli.
- Operują go. - Powiedziała Ola.
Olka płakała, dlatego Emilka ją przytuliła.
- Będzie dobrze. - Powiedziała Emilka.
- A co jeśli on umrze? - Spytała płacząca Ola.
- Nigdy tak nie mów, ani nie myśl wyjdzie z tego zobaczysz. - Powiedziała Emilka.
Kobiety usiadły i czekały. Po 7 godzina operacji wyszedł lekarz. W między czasie przyjechał tata Oli.
- Doktorze co z Jackiem? - Spytała Ola.
- Pani jest kimś z rodziny? - Spytał lekarz.
- To mój chłopak. - Powiedziała Ola.
- Otóż operacja się udała, ale pan Jacek jest w śpiączce. - Powiedział lekarz.
- Gdzie on jest? - Spytała przerażona Ola.
- Na OIOMie to prosto w lewo i w prawo tylko proszę tam nie wchodzić. Muszę iść dowiedzenia. - Powiedział lekarz i odszedł.
Ola wraz z Emilką i tatą poszli przed salę. Posterunkowa stanęła przed szklanymi drzwiami i wpatrywała się w ukochanego, było do niego podłączonych mnóstwo rurek i kabelków. Olka rozpłakała się zupełnie Wojciech przytulił swoją córkę.
- Emilka możesz zabrać Olę do siebie? - Spytał Wysocki.
- Nie ja zostaję. - Powiedziała Ola.
- Ola jedź. - Powiedział Wysocki.
- Nie nie zostawię go. - Powiedziała Ola.
- Czy Ciebie i Jacka coś łączy? - Spytał Wojciech.
- Tak my się kochamy i jesteśmy parą. - Rzekła Ola.
Wysocki nic nie odpowiedział.
- Ola ja tu zostanę, a wy jedźcie. - Powiedział po chwili Wojciech.
Emilka i Ola pojechały do mieszkania Emilki. Ola była w nim pierwszy raz było małe ale przytulne. Spodobało się posterunkowej.
- Napijesz się czegoś? - Spytała Emilka.
- Nie pójdę się wykąpać i położę się. - Powiedziała Ola.
- Ok trzymaj. - Emilka wręczyła Oli ręcznik i piżamę.
- Łazienka jest tam. - Powiedziała wskazując ręką. Ola poszła się być i nie było jej około 10 minut przez ten czas Emilka pościeliła kanapę dla Oli.
- Łazienka wolna. - Powiedziała Ola.
- Ok połóż się spać. - Powiedziała Emilka.
Aleksandra położyła się i przykryła kołdrą, nie mogła zasnąć ale po 3 godzinach zasnęła...
Cześć. Oto nowy rozdział. Miniaturka będzie jutro miała być na 5000 wyświetleń a już jest ponad 6000 wyświetleń. To dzięki wam. Dziękuje bardzo <3.
Pozdrawiam.
Gosia.
- Dzień dobrzy gdzie jest Jacek Nowak? - Spytała Ola.
- Witam, a pani jest kimś z rodziny pana Nowaka? - Spytała recepcjonistka.
- Jestem jego dziewczyną gdzie on jest? - Ola powtórzyła pytanie
- Pan Jack jest operowany. Rzekła recepcjonistka.
- Gdzie jest ta sala? - Spytała Ola.
- Do końca korytarza i w lewo. - Powiedziała recepcjonistka.
- Dowiedzenia. - Rzekła Ola i poszła. Przed salą była po kilku sekundach, wiedziała, że nie może tam wejść, usiadła na krześle i zaczęła płakać. "Co jeśli go stracę??" - Pomyślała i jeszcze bardziej się rozpłakała.
- Co z Jackiem?- Spytała Emilia siadając obok Oli.
- Operują go. - Powiedziała Ola.
Olka płakała, dlatego Emilka ją przytuliła.
- Będzie dobrze. - Powiedziała Emilka.
- A co jeśli on umrze? - Spytała płacząca Ola.
- Nigdy tak nie mów, ani nie myśl wyjdzie z tego zobaczysz. - Powiedziała Emilka.
Kobiety usiadły i czekały. Po 7 godzina operacji wyszedł lekarz. W między czasie przyjechał tata Oli.
- Doktorze co z Jackiem? - Spytała Ola.
- Pani jest kimś z rodziny? - Spytał lekarz.
- To mój chłopak. - Powiedziała Ola.
- Otóż operacja się udała, ale pan Jacek jest w śpiączce. - Powiedział lekarz.
- Gdzie on jest? - Spytała przerażona Ola.
- Na OIOMie to prosto w lewo i w prawo tylko proszę tam nie wchodzić. Muszę iść dowiedzenia. - Powiedział lekarz i odszedł.
Ola wraz z Emilką i tatą poszli przed salę. Posterunkowa stanęła przed szklanymi drzwiami i wpatrywała się w ukochanego, było do niego podłączonych mnóstwo rurek i kabelków. Olka rozpłakała się zupełnie Wojciech przytulił swoją córkę.
- Emilka możesz zabrać Olę do siebie? - Spytał Wysocki.
- Nie ja zostaję. - Powiedziała Ola.
- Ola jedź. - Powiedział Wysocki.
- Nie nie zostawię go. - Powiedziała Ola.
- Czy Ciebie i Jacka coś łączy? - Spytał Wojciech.
- Tak my się kochamy i jesteśmy parą. - Rzekła Ola.
Wysocki nic nie odpowiedział.
- Ola ja tu zostanę, a wy jedźcie. - Powiedział po chwili Wojciech.
Emilka i Ola pojechały do mieszkania Emilki. Ola była w nim pierwszy raz było małe ale przytulne. Spodobało się posterunkowej.
- Napijesz się czegoś? - Spytała Emilka.
- Nie pójdę się wykąpać i położę się. - Powiedziała Ola.
- Ok trzymaj. - Emilka wręczyła Oli ręcznik i piżamę.
- Łazienka jest tam. - Powiedziała wskazując ręką. Ola poszła się być i nie było jej około 10 minut przez ten czas Emilka pościeliła kanapę dla Oli.
- Łazienka wolna. - Powiedziała Ola.
- Ok połóż się spać. - Powiedziała Emilka.
Aleksandra położyła się i przykryła kołdrą, nie mogła zasnąć ale po 3 godzinach zasnęła...
Cześć. Oto nowy rozdział. Miniaturka będzie jutro miała być na 5000 wyświetleń a już jest ponad 6000 wyświetleń. To dzięki wam. Dziękuje bardzo <3.
Pozdrawiam.
Gosia.
czwartek, 29 października 2015
Informacja...
Słuchajcie w sobotę pojawi się miniaturka z okazji 5000 wyświetleń. <3
Tylko nie mogę się zdecydować czy napisać jakoś smutną miniaturkę czy coś z happy endem?? Doradzicie??
Pozdrawiam.
Gosia.
Tylko nie mogę się zdecydować czy napisać jakoś smutną miniaturkę czy coś z happy endem?? Doradzicie??
Pozdrawiam.
Gosia.
2.5. Ucieszka. Postrzał.
Następnego dnia godzina 8:30 Ola obudziła się wtulona w Jacka który spał. Leżała na łóżku obok niego, nagle drzwi się otworzyły i Kubeł wniósł jedzenie i picie do pokoju.
- Żarcie. - Powiedział chamsko i wyszedł zamykając drzwi.
Aleksandra podeszła do posiłku i zaczęła jeść nie było to nic wyszukanego chleb i woda. Jacek się obudził i też zaczął jeść.
- Ola nie płacz.- Powiedział Jacek widząc łzy w oczach Oli.
- Jak mam nie płakać? Nawet nie wiemy gdzie jesteśmy. Poza tym jest mi cholernie zimno. - Powiedziała Ola.
-Mam już plan jak stąd uciec, Posłuchaj.- Jacek powiedział na ucho Oli swój plan.
- Proszę. - Powiedział Jacek dając Oli swoją bluzę,
- Ale tobie będzie zimno. - Powiedziała Ola.
- Weź ja cię ogrzeje. - Powiedział Jacek. Olka założyła bluzę swojego chłopaka, a on podszedł i ją przytulił. Usiedli na łóżku i czekali na odpowiedni moment. Gdy tylko uświadomili sobie, że porywaczy nie ma natychmiast rozpoczęli plan. Jacek otworzył drzwi i wyszli po cichu. Udało im się dojść do wyjścia, ruszyli w drogę, szli przed siebie kilka godzin gdy nagle usłyszeli strzały i krzyk "Dopadniemy was". Przerażeni zaczęli biec przed siebie i po 1,5 km natknęli się na sklepik. Szybko do niego weszli. Jacek poprosił sprzedawcę, aby zamknął drzwi i zadzwonił na policję. Mężczyzna około 40 lat wykonał polecenia. Nie pozostało nic innego Jak czekać. Nagle na parkingu zatrzymał się samochód. Olka podeszła do okna.
- To oni. - Powiedziała przerażona.
- Na zaplecze. - Powiedział sprzedawca.
Ola i Jacek poszli ze sprzedawca na zaplecze. weszli do jakiegoś pokoju, sprzedawca zamknął drzwi od środka i czekali. Wysal i Kubeł weszli do sklepu. słysząc to Aleksandra zaczęła płakać "To koniec" pomyślała. Jacek bez słowa przytulił ją do siebie.
Nagle rozległ się krzyk.
-Policja na ziemię. - Krzyczała kobieta.
- Emilka. - powiedziała Ola.
- Ola, Jacek gdzie jesteście? - Pytała Emilka.
Aleksandra wyszła z Jackiem i sprzedawcą z zaplecza.
Wysal został wyprowadzony. Kubeł nie. Gdy tylko zobaczył Olę i Jacka wyrwał się policjantom, chwycił za broń i strzelił w kierunku Jacka, trafił w okolice serca. Policjanci szybko go obezwładnili. Ola dobiegła do Jacka.
- Nie zostawiaj mnie. - Powiedziała ze łzami w oczach.
Jacek osunął nieprzytomny głowę na jej kolanach. Emilka wezwała pogotowie, które przybyło po kilku minutach. Karetka zabrała Jacka do szpitala. Ola wciąż płakała Emilka ją przytuliła.
- Wszystko będzie dobrze chodź pojedziemy do szpitala. - Powiedziała Emilka.
- Chwila. - Powiedziała Ola i podeszła do Kubła , którego trzymało 2 policjantów.
- To za mnie i Jacka. - Powiedziała i wymierzyła mu siarczysty cios w twarz. Taki, że osunął się na ziemię gdzie wypluł trzy zęby.
Aleksandra wzięła go za włosy.
- I jak jeszcze raz spróbujecie to rozszarpie was. - Powiedziała i rzuciła go na ziemię i poszła.
Emilka stała przy radiowozie.
- No no no Olka. - Powiedziała Emilka.
- Jedziemy?? - Spytała Ola.
- Tak. - Rzekła Emilka.
Kobiety wsiadły do radiowozu i ruszyły w drogę...
Nowy rozdział. Zaskoczył was?? Podoba się??
Pozdrawiam.
Gosia.
- Żarcie. - Powiedział chamsko i wyszedł zamykając drzwi.
Aleksandra podeszła do posiłku i zaczęła jeść nie było to nic wyszukanego chleb i woda. Jacek się obudził i też zaczął jeść.
- Ola nie płacz.- Powiedział Jacek widząc łzy w oczach Oli.
- Jak mam nie płakać? Nawet nie wiemy gdzie jesteśmy. Poza tym jest mi cholernie zimno. - Powiedziała Ola.
-Mam już plan jak stąd uciec, Posłuchaj.- Jacek powiedział na ucho Oli swój plan.
- Proszę. - Powiedział Jacek dając Oli swoją bluzę,
- Ale tobie będzie zimno. - Powiedziała Ola.
- Weź ja cię ogrzeje. - Powiedział Jacek. Olka założyła bluzę swojego chłopaka, a on podszedł i ją przytulił. Usiedli na łóżku i czekali na odpowiedni moment. Gdy tylko uświadomili sobie, że porywaczy nie ma natychmiast rozpoczęli plan. Jacek otworzył drzwi i wyszli po cichu. Udało im się dojść do wyjścia, ruszyli w drogę, szli przed siebie kilka godzin gdy nagle usłyszeli strzały i krzyk "Dopadniemy was". Przerażeni zaczęli biec przed siebie i po 1,5 km natknęli się na sklepik. Szybko do niego weszli. Jacek poprosił sprzedawcę, aby zamknął drzwi i zadzwonił na policję. Mężczyzna około 40 lat wykonał polecenia. Nie pozostało nic innego Jak czekać. Nagle na parkingu zatrzymał się samochód. Olka podeszła do okna.
- To oni. - Powiedziała przerażona.
- Na zaplecze. - Powiedział sprzedawca.
Ola i Jacek poszli ze sprzedawca na zaplecze. weszli do jakiegoś pokoju, sprzedawca zamknął drzwi od środka i czekali. Wysal i Kubeł weszli do sklepu. słysząc to Aleksandra zaczęła płakać "To koniec" pomyślała. Jacek bez słowa przytulił ją do siebie.
Nagle rozległ się krzyk.
-Policja na ziemię. - Krzyczała kobieta.
- Emilka. - powiedziała Ola.
- Ola, Jacek gdzie jesteście? - Pytała Emilka.
Aleksandra wyszła z Jackiem i sprzedawcą z zaplecza.
Wysal został wyprowadzony. Kubeł nie. Gdy tylko zobaczył Olę i Jacka wyrwał się policjantom, chwycił za broń i strzelił w kierunku Jacka, trafił w okolice serca. Policjanci szybko go obezwładnili. Ola dobiegła do Jacka.
- Nie zostawiaj mnie. - Powiedziała ze łzami w oczach.
Jacek osunął nieprzytomny głowę na jej kolanach. Emilka wezwała pogotowie, które przybyło po kilku minutach. Karetka zabrała Jacka do szpitala. Ola wciąż płakała Emilka ją przytuliła.
- Wszystko będzie dobrze chodź pojedziemy do szpitala. - Powiedziała Emilka.
- Chwila. - Powiedziała Ola i podeszła do Kubła , którego trzymało 2 policjantów.
- To za mnie i Jacka. - Powiedziała i wymierzyła mu siarczysty cios w twarz. Taki, że osunął się na ziemię gdzie wypluł trzy zęby.
Aleksandra wzięła go za włosy.
- I jak jeszcze raz spróbujecie to rozszarpie was. - Powiedziała i rzuciła go na ziemię i poszła.
Emilka stała przy radiowozie.
- No no no Olka. - Powiedziała Emilka.
- Jedziemy?? - Spytała Ola.
- Tak. - Rzekła Emilka.
Kobiety wsiadły do radiowozu i ruszyły w drogę...
Nowy rozdział. Zaskoczył was?? Podoba się??
Pozdrawiam.
Gosia.
środa, 28 października 2015
2.4. Porwanie.
Kilka dni później.
Aleksandra i Jacek spacerowali po parku po pracy. Był jesienny wieczór i nic nie zapowiadało tego co się wydarzy. Nagle Ola usłyszała czyjeś kroki.
- Ktoś za nami idzie. - Powiedziała cicho Ola.
- Wydaje Ci się. - Powiedział Jacek, on też usłyszał kroki ale nie chciał straszyć Oli. Po chwili każde z nich poczuło silne uderzenie w tył głowy i straciło przytomność. Porywacze zapakowali Olę i Jacka do terenowego samochodu i ruszyli w niewiadomym kierunku.
Kilkanaście minut później:
Jacek odzyskał właśnie przytomność rozejrzał się, był w jakimś pokoju była tam tylko stara kanapa, od ścian odchodził tynk, a podłoga była drewniana. W przeciwległym kącie pokoju była nieprzytomna Ola. Podszedł do niej i zaczął budzić. Ola otworzyła oczy.
- Gdzie my jesteśmy? - Spytała przerażona Ola.
- Nie wiem kochanie nie płacz. - Powiedział Jacek i przytulił Olę. W tedy do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn. To Wysal i Kubeł.
- Gołąbki sobie gruchają. - Powiedział Wysal.
- Czas to zakończyć lala idziesz z nami. - Powiedział Kubeł.
Aleksandra spojrzała przerażonymi oczami na Jacka.
- Rusz się. - Rzekł Wysal i skierował broń w ich stronę. Ola nie pewnie wstała, a Kubeł Ja złapał i wyprowadził.
- Zostajesz i bez numerów. - Powiedział Wysal, i zamknął drzwi. Jacek nie mógł wyjść, postanowił rozłożyć starą kanapę, w środku były dwie poduszki i kołdra, Wyciągnął to i starannie pościelił.
W tym samym czasie:
Ola i porywacze weszli do jakiegoś pokoju nie było w nim nic.
- Rozbieraj się. - Powiedział Wysal.
- Co?? Nie ma mowy. - Krzyknęła Ola.
- Trzeba Ci pomóc. - Powiedział Kubeł. Poszedł z Wysalem do Oli, rzucili ją na ziemię i zaczęli zdzierać z niej bluzkę. Ola była przerażona, ale postanowiła się bronić, krzyczała i szarpała się, dlatego związali ją i zakneblowali. Potem Wysal wszedł na Olę i zgwałcił. Później to samo zrobił Jej Kubeł. Gdy jej to robili nie umiała powstrzymać płaczu. Następnie rozwiązali ją i zaprowadzili do pokoju w którym był Jacek.
- Dobra byłaś. - Powiedział Kubeł i zamknął drzwi.
Ola oparła się o ścianę, płakała. Jacek na tych miast do niej podszedł.
- Ola co te skur****** Ci zrobili? - Spytał wystraszony.
W tym momencie Ola rozpłakała się bardziej. Jacek widząc jej podartą bluzkę wszystko zrozumiał.
- Oleńko nie płacz. - Powiedział i przytulił ją do siebie. Potem wziął na ręce położył na kanapie i przykrył, sam usiadł obok. Ciągle ocierał jej łzy.
- Połóż się obok proszę. - Powiedziała cicho Ola.
- Dobrze. - Powiedział Jacek, położył się obok Oli i przytulił ją, a ona wtuliła się w niego.
Po 2 godzinach Ola wtulona w Jacka zasnęła, Jacek natomiast nie mógł zasnąć, widząc rozmazany makijaż Oli serce mu się krajało...
No i napisałam opowiadanie. Jak wam się podoba?? Porwanie Oli i Jacka to dobry pomysł czy nie?? Jak myślicie??
Pozdrawiam.
Gosia.
Aleksandra i Jacek spacerowali po parku po pracy. Był jesienny wieczór i nic nie zapowiadało tego co się wydarzy. Nagle Ola usłyszała czyjeś kroki.
- Ktoś za nami idzie. - Powiedziała cicho Ola.
- Wydaje Ci się. - Powiedział Jacek, on też usłyszał kroki ale nie chciał straszyć Oli. Po chwili każde z nich poczuło silne uderzenie w tył głowy i straciło przytomność. Porywacze zapakowali Olę i Jacka do terenowego samochodu i ruszyli w niewiadomym kierunku.
Kilkanaście minut później:
Jacek odzyskał właśnie przytomność rozejrzał się, był w jakimś pokoju była tam tylko stara kanapa, od ścian odchodził tynk, a podłoga była drewniana. W przeciwległym kącie pokoju była nieprzytomna Ola. Podszedł do niej i zaczął budzić. Ola otworzyła oczy.
- Gdzie my jesteśmy? - Spytała przerażona Ola.
- Nie wiem kochanie nie płacz. - Powiedział Jacek i przytulił Olę. W tedy do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn. To Wysal i Kubeł.
- Gołąbki sobie gruchają. - Powiedział Wysal.
- Czas to zakończyć lala idziesz z nami. - Powiedział Kubeł.
Aleksandra spojrzała przerażonymi oczami na Jacka.
- Rusz się. - Rzekł Wysal i skierował broń w ich stronę. Ola nie pewnie wstała, a Kubeł Ja złapał i wyprowadził.
- Zostajesz i bez numerów. - Powiedział Wysal, i zamknął drzwi. Jacek nie mógł wyjść, postanowił rozłożyć starą kanapę, w środku były dwie poduszki i kołdra, Wyciągnął to i starannie pościelił.
W tym samym czasie:
Ola i porywacze weszli do jakiegoś pokoju nie było w nim nic.
- Rozbieraj się. - Powiedział Wysal.
- Co?? Nie ma mowy. - Krzyknęła Ola.
- Trzeba Ci pomóc. - Powiedział Kubeł. Poszedł z Wysalem do Oli, rzucili ją na ziemię i zaczęli zdzierać z niej bluzkę. Ola była przerażona, ale postanowiła się bronić, krzyczała i szarpała się, dlatego związali ją i zakneblowali. Potem Wysal wszedł na Olę i zgwałcił. Później to samo zrobił Jej Kubeł. Gdy jej to robili nie umiała powstrzymać płaczu. Następnie rozwiązali ją i zaprowadzili do pokoju w którym był Jacek.
- Dobra byłaś. - Powiedział Kubeł i zamknął drzwi.
Ola oparła się o ścianę, płakała. Jacek na tych miast do niej podszedł.
- Ola co te skur****** Ci zrobili? - Spytał wystraszony.
W tym momencie Ola rozpłakała się bardziej. Jacek widząc jej podartą bluzkę wszystko zrozumiał.
- Oleńko nie płacz. - Powiedział i przytulił ją do siebie. Potem wziął na ręce położył na kanapie i przykrył, sam usiadł obok. Ciągle ocierał jej łzy.
- Połóż się obok proszę. - Powiedziała cicho Ola.
- Dobrze. - Powiedział Jacek, położył się obok Oli i przytulił ją, a ona wtuliła się w niego.
Po 2 godzinach Ola wtulona w Jacka zasnęła, Jacek natomiast nie mógł zasnąć, widząc rozmazany makijaż Oli serce mu się krajało...
No i napisałam opowiadanie. Jak wam się podoba?? Porwanie Oli i Jacka to dobry pomysł czy nie?? Jak myślicie??
Pozdrawiam.
Gosia.
wtorek, 27 października 2015
Trochę o mnie...
No więc tak. Mam na imię Gosia i mam 16 lat. Niebieskie oczy i ciemne włosy do ramion, kiedyś były do pasa ale obcięłam. Chodzę do 1 technikum. Jestem osobą bardzo konkretną, szczerą i strasznie upartą. Bywam też trochę chamska, wredna i bezczelna. Lubię pomagać ludziom.
W 1 i 2 gimnazjum byłam strasznie naiwna, potem w 3 gimnazjum stałam się trochę chamska, wredna i bezczelna ale i konkretna. Kiedy poszłam do technikum myślałam, że będzie cudownie...Ta myślałam, ale się myliłam trochę miałam przykrości. Teraz już jest ok. Ale stałam się uparta. Owszem pomagam ludziom, ale tylko tym, którzy mi pomagali. Na tych którzy mi dokuczali mam wywalona (Delikatnie mówiąc), a jak czegoś chcą to mówię "Nie." Albo "zapomnij." Tak wiem może jestem przez to niegrzeczna, ale cóż. Ja nie mam zamiaru się litować nad kimś kto był dla mnie nie dobry.
Jak na 16-sto latkę to jestem twarda i pewna siebie. Staram się zawsze uśmiechać i być optymistką. W wolnym czasie piszę ten blog, słucham rapu, a czasem idę na spacer. I tyle o mnie. A jeśli chodzi o miniaturkę to napiszę ją ale nie wiem kiedy prawdopodobnie w weekend.
Proszę krótkie info o mnie podoba wam się. Tradycyjnie jutro nowe opowiadanko usatysfakcjonowani (Zadowoleni??)
Pozdrawiam.
Gosia.
W 1 i 2 gimnazjum byłam strasznie naiwna, potem w 3 gimnazjum stałam się trochę chamska, wredna i bezczelna ale i konkretna. Kiedy poszłam do technikum myślałam, że będzie cudownie...Ta myślałam, ale się myliłam trochę miałam przykrości. Teraz już jest ok. Ale stałam się uparta. Owszem pomagam ludziom, ale tylko tym, którzy mi pomagali. Na tych którzy mi dokuczali mam wywalona (Delikatnie mówiąc), a jak czegoś chcą to mówię "Nie." Albo "zapomnij." Tak wiem może jestem przez to niegrzeczna, ale cóż. Ja nie mam zamiaru się litować nad kimś kto był dla mnie nie dobry.
Jak na 16-sto latkę to jestem twarda i pewna siebie. Staram się zawsze uśmiechać i być optymistką. W wolnym czasie piszę ten blog, słucham rapu, a czasem idę na spacer. I tyle o mnie. A jeśli chodzi o miniaturkę to napiszę ją ale nie wiem kiedy prawdopodobnie w weekend.
Proszę krótkie info o mnie podoba wam się. Tradycyjnie jutro nowe opowiadanko usatysfakcjonowani (Zadowoleni??)
Pozdrawiam.
Gosia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)