niedziela, 8 stycznia 2017

Miniaturka

_ Mamo wychodzę. - Oznajmiła 17 letnia Gosia, córka Oli i Jacka Nowaków.
- Znowu idziesz do tego Sebastiana? - Ola zwróciła się do córki.
- Tak. - Oznajmiła dziewczyna.
- Przecież wiesz co ojciec o nim sądzi. - Skomentowała Aleksandra.
- Mamuś proszę cię. - Rzekła Gosia i wyszła.
Dziewczyna bardzo kochała Sebastiana i nie dawała powiedzieć o nim złego słowa. Po czterdziestu minutach już siedziała z chłopakiem w jego pokoju. Po chwili zaczęli się całować. A potem zaczęło się.

*Gosia*

Boli! - Syknęłam kiedy Seba był we mnie.
Chłopak spojrzał na mnie, wycofał się i usiadł na łóżko. Zawiodłam go, wiedziałam jak bardzo tego chciał.
-Przepraszam. - Przytuliłam się do niego od tyłu i dałam mu całusa w policzek.
- Idę zapalić. - Oznajmił chłodno i wyszedł zabierając ciuchy. A ja opadłam na łóżko.

*Kilka miesięcy później*

- No ty chyba zdurniałeś! - krzyknęłam do telefonu.
- Ha ha zapomnij idź do swojej Pauli. - Powiedziałam i rozłączyłam się. "Nienawidzę go" - pomyślałam.

*Ola*

Właśnie przygotowywałam obiad, kiedy przyszedł mi SMS. Szybko odblokowałam telefon i zobaczyłam treść, która mnie zszokowała. Wiadomość była od Sebastiana - byłego Gosi i brzmiała następująco "Twoja córeczka jeszcze pożałuje."
- Jacek chodź tu szybko! - Zawołałam mojego męża.
- No co jest? - Spytał Jacek.
- Patrz. - Powiedziałam i pokazałam mu wiadomość.
- Ja chyba go powieszę! - Rzekł wściekły Nowak.
- Poczekaj Gosia dzwoni. - Oznajmiłam i odebrałam telefon.
Jednak rozmowa nie trwała długo bo po chwili usłyszałam krzyk mojej córki i połączenie zostało przerwane.
_ Gosia halo Gosia! - Krzyczałam jednak na darmo.
- Jacek ten świr ją porwał. - Oznajmiłam ze łzami w oczach.

*Gosia*

"Gdzie ja jestem?" - Pomyślałam rozglądając się po pomieszczeniu, które było w krytycznym stanie. Po chwili do pomieszczenia wszedł Sebastian. Natychmiast wstałam z betonu.
- I Jak tam moja królewna się czuje? - Spytał arogancko.
- Jak Ciebie widzę to okropnie. - Rzekłam aroganckim tonem.
- Ohh za chwilę będziesz inaczej śpiewać. - Powiedział Sebastian.
- Czyżby? - Uniosłam brew.
- Klękaj Suko. - Rozkazał wyciągając broń i kierując w moją stronę.
Normalnie zdębiałam. Strach przeszył moje ciało na wylot.
- Klękaj szmato! - Wrzasnął.
Niepewnie uklękłam, a Sebastian do mnie podszedł, rozpiął swój rozporek i na siłę włożył mi swoje przyrodzenie do ust. Po chwili wyciągnął, a ja splunęłam na ziemię.
- No kochanie dobra w tym jesteś. - Powiedział i wyszedł.

*Jacek*

- Kochanie uspokój się. Znajdą ją. - Próbowałem uspokoić moją żonę, kiedy składaliśmy zeznania.
- Do cholery szukajcie jej! - Wrzasnęła Ola.
- Przecież wiesz, że to nie jest takie proste. Telefon ma wyłączony. - Oznajmiła Karola.
Ola, wtuliła się we mnie.
- Jedzcie do domu, a my się wszystkim zajmiemy. - Rzekł Krzysiek.
Razem z Olą udaliśmy się do domu, gdzie była nasza szesnastoletnia córka Alicja.
- I co? - Spytała dziewczyna.
- Na razie nic.- Oznajmiłem.
- Boże czemu ona się z nim spotykała? - Spytała retorycznie Ala.
- Nie wiem. - Odpowiedziałem.
Alicja poszła do swojego pokoju, widziałem jak boi się o Małgosię.Kochała swoją siostrę ponad wszystko.

*Ala*

Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Chodziłam po pokoju zdenerwowana. Nagle w zasięgu mojego wzroku znalazło się moje zdjęcie z Gosią i Karoliną, naszą przyjaciółką. Zrobiłyśmy je na ostatniej kolonii. Siadłam na swoim łóżku bezradnie i się rozpłakałam. Nie mogłam jej stracić. Bardzo ją kochałam. W końcu to moja siostra i mimo, że czasem się kłóciłyśmy, ale w końcu się godziłyśmy.
Siedziałam i główkowałam, co mogę zrobić, aby pomóc w poszukiwaniach Małgosi, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Wtedy zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię "Patrycja". Była to dwudziestopięcioletnia siostra Sebastiana. Wahałam się, czy odebrać, ale w końcu to zrobiłam.
-Cześć Ala, wiem, że niekoniecznie chcesz ze mną rozmawiać, ale musisz mnie wysłuchać.
-Czego chcesz?- powiedziałam niezbyt miłym tonem.
-Gosia jest w niebezpieczeństwie.
-No co ty nie powiesz- odparłam z sarkazmem.
-Auto i wąż ogrodowy. Mówi ci coś to połączenie?
-Przecież on może ich oboje zatruć!- wrzasnęłam.
-Dlatego jadę teraz na policję. Może ktoś widział moje auto, które mi dziwnym trafem zginęło razem z wężem ogrodowym. Zbieraj rodziców i jedźcie na komendę, ale chyba wiem gdzie mogą być, bo Sebastian nie usunął historii przeglądania- powiedziała. Ja nic więcej nie mówiłam, tylko się rozłączyłam i pobiegłam do salonu, gdzie siedzieli zapłakani rodzice. Powiedziałam im wszystko i pół godziny później siedzieliśmy na komendzie w jednym pokoju z Patrycją.

*Gosia*

Po chyba pół godzinie znowu w pomieszczeniu, w którym przebywałam, zjawił się Sebastian. Tym razem przyszedł z sznurem. Zakneblował mnie, wziął mnie na ręce i wyniósł do auta. Następnie widziałam jak wyciągnął z bagażnika wąż ogrodowy i podłączył do rury wydechowej, a drugi koniec wsadził do auta. Wsiadł za kierownicę i odpalił auto. Jego ostatnie słowa jakie zapamiętałam brzmiały "Jeśli ja nie mogę ciebie mieć, to nikt nie będzie ciebie miał". Potem zaczęłam robić się senna aż odleciałam.

*Aleksandra*

Jechaliśmy radiowozem na sygnałach. Modliłam się w duszy, żeby nie było za późno. Droga mi się strasznie dłużyła, ale w końcu dotarliśmy na miejsce. Zaraz za nami wóz strażacki oraz dwie karetki pogotowia. Pierwsza wysiadłam z auta chociaż Karolina z Mikołajem i Jackiem próbowali mnie powstrzymać. Dobiegłam do samochodu i zobaczyłam nieprzytomną Gosię, której klatka piersiowa się nie poruszała. Nie wiedziałam co robić. Po chwili do mnie podbiegł mój mąż, ale dalej byłam w takim szoku, że przestałam kontaktować.
- Ratujcie ją. Błagam ratujcie ją. - Zwróciłam się do ratowników, którzy zajmowali się Gosią.
- Zabieramy ją do szpitala. - Oznajmił ratownik.
Po czym zabrali Gosię do szpitala. Do którego mnie i Jacka zawieźli Karolina i Mikołaj.
- Doktorze co z nią? - Spytałam podchodząc do lekarza, który wychodził z sali Gosi.
- Otóż Małgorzata była na granicy życia i śmierci. Gdyby minęło, jeszcze kilka minut było by po niej. - Oznajmił lekarz.
- W jakim ona jest stanie? - Spytał Jacek.
- Najbliższa doba będzie decydująca. - Oznajmił lekarz.
- A możemy do niej wejść? - Spytałam.
- Tak. Przepraszam, ale muszę już iść. - Powiedział lekarz i odszedł, a my z Jackiem poszliśmy do Gosi. Weszłam na jej salę i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Gosia na co dzień odważna i pewna siebie, teraz leży taka bezbronną, a do niej przymocowane tysiące kabelków. Tak bardzo się o nią bałam.

*Dziesięć dni później*

*Gosia*

Siedziałam w mojej szpitalnej sali i rozmawiałam z Karoliną. To co Sebastian chciał mi zrobić było okropne. Teraz się boję przebywać sama. Rodzice chcą mnie zapisać do psychologa.
- Jak się czujesz? - Spytała Karolina.
- A jak mam się czuć? Przecież on chciał mnie zabić. - Powiedziałam.
- Eryk o Ciebie ciągle pyta. - Oznajmiła Karola.
- O co pyta? - Spytałam.
Karolina miała już coś powiedzieć, ale do sali wszedł Eryk.
- Cześć dziewczyny. - Przywitał się.
- Hej, wiecie co? Ja już lecę. Pa. - Powiedziała Karola.
- Pa. - Odpowiedziałam jednocześnie z Erykiem.
Karola wyszła, a Eryk usiadł na krzesło obok mojego łóżka.
- Jak się czujesz? - Spytał patrząc na mnie.
- Super. - Odpowiedziałam z sarkazmem w głosie. - Boję się jeść, spać, mam wrażenie, że on jest tuż za mną. - Dodałam.
- Spokojnie on siedzi w więzieniu. - Oznajmił Eryk.
- Jak ja mam być kurwa spojona?! - Wrzasnęłam.
- Gosia uspokój się. Obiecuje Ci, że on już nigdy Cię nie skrzywdzi. Nie pozwolę mu na to. - Usiadł na moim łóżku, przytulił mnie i pocałował w czoło.
- Dziękuje. - Szepnęłam i wtuliłam się w niego. On jest najlepszym chłopakiem pod słońcem.

*Kilka lat później*

- Jak się czuje mój skarb? - Spytał Eryk całując mnie w policzek i masując mój już duży brzuszek. Nie długo przyjdzie na świat nasza córeczka. Planujemy jej dać na imię Kinga.
- Dobrze. - Oznajmiłam.
- A jak nasza kruszynka? - Spytał Eryk.
- Oj chyba będzie piłkarką bo nie źle kopie. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Kocham Was. - Oznajmił Eryk.
- Ja Was też. - Powiedziałam.

*5 lat później*

- Mamo, a co to jest? - Spytała Kinga. Moja i Eryka pięcioletnia córeczka. Wskazując na blizny po żyletce na moim nadgarstku.
- To taka pamiątka. Z jednej strony zła, a z drugiej dobra. Zła dlatego, że przypomina mi pewną historię z przeszłości, a dobra dlatego, że poznałam Twojego tatę. - Powiedziałam. A po chwili do salonu wszedł Eryk.
- Tata! - Pisnęła Kinia i podbiegła do niego.
- Cześć żabo. - Powiedział i wziął ją na ręce.
- Hej słonko. - Powiedziałam i podeszłam do niego.
- Hej misiu. - Dał mi całusa w policzek.
- Hej. - Odpowiedziałam smętnie.
- Żabko idź się pobaw, my z mamusią musimy porozmawiać. - Eryk postawił małą na podłogę. Dziewczynka pobiegła do swojego pokoju.
- Co się stało? - Spytał Eryk.
- Mała pytała o blizny. I wszystkie złe wspomnienia z Sebastianem wróciły. - Powiedziałam, a po moich policzkach spłynęły łzy.
- Cii Gosieńka nie płacz. Ciuchutko już jestem przy tobie. - Powiedział i mnie przytulił, a ja się mocno w niego wtuliłam. Gdyby nie on nie było by mnie tu. To rodzice, Ala, przyjaciele i on pomogli mi się uporać z tym wszystkim.



Hej, mamy nową miniaturkę. Ogromne podziękowania dla Karoliny i Kingi za pomoc przy pisaniu w niej. :*
Mam nadzieje, że miniaturka wam się spodoba.
Pozdrawiam.
Księżniczka. ♥





3 komentarze:

  1. Jakie to slicznusie❤
    I córeczka kinia...nie umię przestać czytać tego fragmentu.
    I taka słodziutki.
    A co do tego kutafona...jak mu tam...stajtaśma? Nie ale coś na s...skurwysyn...albo...sukisyn. Wiem tylko że na S to jak bym go spotkła w trumnie by już dawno leżaŁ bo jak mógł skrzywdzić taka zajejbistą dziewczynę jak ty.
    Graveyard apparition

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinia! To jest frajer jego nie zmienisz. :)
      Dziękuje muuuaa :*
      Księżniczka. ♥

      Usuń
  2. Super miniaturka. Pozdrawiam Xenia

    OdpowiedzUsuń