"Cześć tu Ola, pisze z telefonu Michała. Mój telefon się rozładował, a Michał..." - Jacek szybko wykręcił numer z wiadomości.
- Halo, Ola co tam się stało? - Spytał kiedy jego była dziewczyna odebrała telefon.
- Michał nie żyje. - Oświadczyła.
Jacka, aż zamurowało.
- Jacek możesz przekazać to Markowi? - Spytała Ola.
- Co? Tak, tak.
- Dzięki, pa
- No cześć. - Nowak rozłączył się i udał się do salonu, gdzie był Marek. Chłopiec pił kakao.
- Coś się stało? - Spytał widząc minę Jacka.
- Posłuchaj. Twój tata nie żyje. - Oświadczył bez jakich kol wiek emocji.
- Co? Nie prawda! Nie kłam! - Marek zaczął krzyczeć.
- Nie wierzysz? To może zadzwonimy do Oli? - Jacek chwycił za telefon i wybrał numer.
- Halo? - Odezwała się Ola.
- Tata nie żyje? - Spytał Marek.
- Marek?
- Odpowiedź mi. - Odparł chłopiec.
- Tak. Jakieś parę minut temu zmarł. - Oświadczyła Ola.
_ Ok.
Nowak rozłączył się.
- I co miałem racje? - Jacek sam nie wiedział dlaczego o to spytał.
*W tym samym czasie*
Ola siedziała załamana w szpitalu. Kobieta nie mogła uwierzyć, że znowu kogoś traci, że znowu, ktoś bliski jej sercu odchodzi. W wieku 10 lat odeszła od niej mama, kobieta bowiem chorowała na raka piersi. Właśnie tak stała się półsieroto, jednak mimo to nie poddawała się. Co prawda cięła się, ale jako 16 letnia dziewczyna. Skończyła polonistykę i jest policjantką. Wszystko idealnie, ale kiedy miała dwadzieścia osiem lat jej była przyjaciółka - chora psychicznie ją porwała. Jej przyjaciele i ojciec ją uratowali, a kilka dni później Wysocki został zamordowany i to przez swojego przyjaciela. Potem Aleksandra poznała Michała. Zakochali się w sobie i wzięli ślub. Ola wiedziała, że Michał ma chore serce, ale miała nadzieje. Aż do tej nocy.
*W tym samym czasie mieszkanie Jacka*
- Może to ty zabiłeś mojego tatę! - Marek rzucił się z pięściami na Jacka.
Policjant, szybko obezwładnił chłopaka.
- Wiesz co Ci powiem? Nie zabiłem Twojego ojca. Nienawidziłem go, bo zabrał mi moją Olę.
Marek wyswobodził się z uchwytu Jacka i wybiegł z mieszkania Nowaka, zbiegł po schodach i wybiegł.
Niestety wbiegł pod rozpędzony samochód.
Jacek wybiegł za chłopakiem, ale usłyszał tylko pisk opon, dźwięk klaksonu i ogromny huk. Po czym zobaczył Marka leżącego na asfalcie. Podszedł do niego i sprawdził puls, był słaby. Starszy aspirant zadzwonił na pogotowie, po czym przystąpił do resuscytacji krążeniowo - oddechowej. Karetka przyjechała po kilku minutach i zabrali Marka do szpitala. Jacek postanowił jechać.
*Piętnaście minut później*
Nowak dotarł do szpitala, gdzie był Marek i Ola? Tak właśnie ona. Czekała przed salą operacyjną, siedziała na krześle, patrząc pustym wzrokiem w ścianę. Jacek usiadł na krześle obok.
- Co z Markiem? - Zapytał.
- Operują go.
W końcu po czterech godzinach z sali operacyjnej wyszedł lekarz.
- Co z Markiem? - Ola poderwała się....
Hejka! O albo jak to mówi Eryk (Pozdrawiam tego typa :*) Siemka! Mniejsza, z tym.
Jak ja uwielbiam przypływy weny.
Pomysł na opko podsunęła mi -----> Alicja (Buziaczek kochana :* <3)
Pytanka
1. Czy Marek przeżyje?
2. Co będzie dalej?
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Super opko nwm czy marek przezyje zależy czy zrobisz tak jak w serialu czy inaczej
OdpowiedzUsuńNo nie wiem nie wiem. 😂
UsuńDziękuje.
Pozdrawiam
Mała malinka.❤
Opowiadanie super.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że Marek przezyje.
Może w pewnym stopniu Ola i Jacek zbliżą się do siebie
Pozdrawiam
No nie wiem, zobaczę
UsuńDziękuje.
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSuper !!!!!!
OdpowiedzUsuń