sobota, 13 sierpnia 2016

Miniaturka dla Blogerki 1987

- Tylko ostrożnie. - Jacek zwrócił się do Oli. - Ja zawsze jestem ostrożna. - Powiedziała Ola, Dała mu buziaka w policzek, po czym założyła kask i wsiadła na swojego niebieskiego ścigacza. Ruszyła z pod domu Nowaka, jechała prawie pustymi ulicami. Na liczniku 180 kilometrów na godzinę. Prędkość to coś co kochała. Zaczęło padać i jakość jazdy krytycznie spadła, zwolniła tempo do 130 km/h. Miała jeszcze tylko przejechać przez skrzyżowanie i była by w domu. Niestety nie było jej to dane. Kiedy była w połowie drogi uderzył w nią rozpędzony tir. Kierowca nie udzielając pomocy odjechał. Pogotowie wezwała starsza kobieta. Karetka zabrała Olę do szpitala. Stan młodej kobiety był krytyczny. Jacek gdy tylko dowiedział się o wypadku szybko pojechał do szpitala. - Co z nią? Co z moją Olunią? - Spytał Jacek zwracając się do lekarza. - Pani Ola nie żyje, była w ósmym miesiącu ciąży, dziecko udało nam się uratować. - Powiedział lekarz. Jacek się kompletnie załamał. Nie mógł uwierzyć, że już nigdy nie zobaczy swojej ukochanej Oli. Miał z nią dziecko i uznał, że musi je wychować najlepiej jak potrafi. - Chłopczyk czy dziewczynka? - Spytał Jacek. - Dziewczynka. Jest w inkubatorze, ponieważ urodziła się za wcześniej i nie wszystkie funkcje życiowe są prawidłowe. - Odpowiedział lekarz. - Mogę ją zobaczyć? - Spytał Jacek. - Jasne pielęgniarka zaraz pana zaprowadzi. - Powiedział Lekarz. Pielęgniarka zaprowadziła Jacka na salę, w której w inkubatorze znajdowała się mała kruszynka. Jacek podszedł do urządzenia i ujrzał swoją małą córeczkę. Była taka malutka i bezbronna, spała i wyglądała niczym malutki aniołek. Jackowi łzy napłynęły do oczu. Jego i Oli córeczka była tak bardzo podobna do Oli. *** - Tato przecież wiesz co się stało z mamo. - Powiedziała szesnastoletnia Ania córka Oli i Jacka widząc, że jej tata wsiada na motor. - Wiem córeczko. Ale ja jestem zawsze ostrożny. Nic mi się nie stanie. - Powiedział Jacek. - Mama też Ci tak powiedziała i co? I teraz jej z nami nie ma. - Powiedziała Ania ze łzami w oczach. Choć nigdy nie widziała mamy znała ją z opowiadań taty i zdjęć. - Będzie dobrze obiecuje. - Jacek ucałował córkę w czoło, wsiadł na motocykl i ruszył. Tą samą drogą co jechał Jacek, szesnaście lat temu jechała Ola. Dokładnie na tym samym skrzyżowaniu gdzie uderzył w nią tir Jacek zginął, ponieważ wjechał w rozpędzonego tira. W jednej chwili był ze swoją Olą w niebie, w jednej chwili byli razem na zawsze razem. A Anna trafiła do domu dziecka, gdzie spotkała Michała, był w jej wieku zakochali się w sobie najpierw zostali parą. Po dwóch latach wyszli z domu dziecka. Michał oświadczył się Ani i zostali małżeństwem. Dziś wychowują dwójkę dzieci Rocznego Jacusia i 3 miesięczną Oleńkę. Oczywiście obydwoje śmigają na motocyklach. Jak co dzień jechali na swoich sprzętach na komisariat w którym pracowali. Ania jechała z przodu, a Michał za nią. w pewnym momencie w młodego mężczyznę uderzył rozpędzony tir. Chłopak nie przeżył i zginął na miejscu. Ania długo nie mogła się pogodzić z tym wszystkim i wpadła w depresję. Przez co straciła prawo do dzieci Na szczęście trafiła do odpowiedniego ośrodka gdzie stanęła na nogi. Odzyskała swoje ukochane dzieci i dziś je wychowuje. Brakuje jej rodziców i Michała, ale dzieci podtrzymują ją na duchu. To dzięki nim walczy o lepsze jutro. Dzięki nim wie, że nie może poddać się bez walki. Skończyłam, tak wiem chciałaś smutne zakończenie, ale postanowiłam już nie dowalać. Taak jestem dobrą dziewczyną jednak. ;) Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Pozdrawiam. Księżniczka. ♥

czwartek, 11 sierpnia 2016

Wyniki. Kto wygrał?

Słoneczka Wy moje kochane. Z dniem dzisiejszym upływa termin konkursu. Dostałam cztery opowiadania konkursowe od następujących osób: Aleksandra. Fear of the dark. Blogerka 1978, oraz Patrycja 1999. Wszystkie opowiadania były na prawdę wspaniałe, no ale zwycięzca może być tylko jeden. Oczywiście, każde opowiadanie przeczytałam po kilka razy. Co brałam pod uwagę oceniając? * Ilość błędów. * Znajomość mnie. * Długość. * Podejście do tematu. No ale już nie będę was zanudzać tą moją przemową, bo mi tu zwariujecie i podam wyniki. Otóż ( Bębny, trąbki, i tak dalej ) Czwarte miejsce zajmuje... Aleksandra https://policjantkiipolicjantkiolaijacek.blogspot.com/2016/08/przyjacioa-i-ukochany.html Trzecie miejsce przypada dla... Fear of the dark http://olaijacekpolicjantkipolicjanci.blogspot.com/2016/08/na-konkurs-gosi.html Drugie miejsce zajęła... Patrycja 1999 http://olciaijacus.blogspot.com/2016/08/miniaturka-na-konkurs-gosi.html Pierwsze miejsce przypada... Blogerce 1978 http://olaijacekpip.blogspot.com/2016/08/na-konkurs-maej.html Dla miejsca 1 nagrody to 3 kolarze + Miniaturka. Dla 2 miejsca 2 kolarze. Dla 3 miejsca kolarz. No i dla 4 miejsca nagroda pocieszenia to dedyk. Napiszcie w komentarzach, albo na fb z kim chcecie nagrody. Pozdrawiam. Księżniczka. ♥

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Informacja

Moi drodzy apeluję do Was o to, że jeśli czytacie moje blogi i nie podoba Wam się to co robię to napiszcie mi to w komentarzach lub w realnym życiu, a nie obgadujesz mnie za plecami. Zastanów się trochę. Co jesteś zazdrosny? Masz ból dupy? Nie podoba się coś? No to nara! Pozdro. Księżniczka. ♥

piątek, 5 sierpnia 2016

6.6

W pokoju Nowak zastał panią inspektor, Emilkę, Krzyśka z synem i kilku innych policjantów z wydziału kryminalnego. - Wiadomo coś? - spytał Jacek. - Mamy tylko nagranie z monitoringu na którym widać jak jakiś zamaskowany facet pakuje Olę do bagażnika samochodu i rusza z piskiem opon. - Rzekł Adam, policjant z pionu kryminalnego. - Niestety tablice rejestracyjne są zasłonięte, wiemy tylko, że to samochód dostawczy koloru białego. - Dodała Emilka. - A telefon? - Spytał Nowak. - Wyłączony. - Odezwał się Krzysiek. - No to jesteśmy w czarnej dupie. - Stwierdził Jacek siadając. W tedy do pokoju wbiegł Antonii. - Tato ja coś wiem. - Wykrzyczał chłopiec. - Nie teraz młody. - Powiedział Krzysiek. - Ale ja wiem gdzie może być ciocia Ola. - Rzekł Tosiek. - No to mów młody. - Powiedział Jacek. - No bo jak byłem ostatnio u Ani to słyszałem, jak wujek Mikołaj rozmawia z kimś przez telefon i mówił, że wywiedzie ją do starych fabryk na obrzeżach. - Powiedział młody Zapała. * W tym samym czasie fabryka * Drzwi do pomieszczenia w którym była Aleksandra otworzyły się i do pomieszczenia wszedł Mikołaj z kromką chleba i szklanką wody. - Mikołaj? - Spytała Ola. Mikołaj nic nie odpowiedział tylko spojrzał na nią wzrokiem pełnym nienawiści i żalu. Po czym opuścił pokój. Ola nie wiedziała co zrobić. Po chwili drzwi znowu się otworzyły i do pokoju wszedł Szybki. - Co nie jesz? Jedz. - Spytał przystawiając jej kromkę chleba do ust. Olka zabrała głowę. - To się chociaż napij. - Powiedział Szybki. Jednak i tym razem odmówiła ruchem głowy. - Do cholery! Żryj to! - Wrzasnął Szybki. - O co wam chodzi? Dlaczego mnie tu przetrzymujecie? - Spytała Aleksandra. - Żebyś zawsze była z nami. - odpowiedział Piotrek i wyszedł. Aleksandra z początku nie wiedziała o co chodzi, ale potem się domyśliła, że Mikołaj i Piotrek są w niej zakochani i mają do niej żal, iż wybrała Jacka. Pewnie dlatego ją porwali. * Komenda * - Mamy coś. - Marek wpadł do pokoju. - Co? - Spytał Adam. - Mikołaja telefon ostatnio logował się na warmińskiej, tam gdzie jest opuszczona fabryka. - Powiedział Dorosz. - Weźcie AT i jedzcie tam. - Powiedziała pani komendant. Wszyscy jak najszybciej się dało pojechali do fabryki. Oczywiście Tosiek, bardzo chciał jechać, ale musiał zostać z panią komendant. Co prawda nie był z tego zadowolony. * Fabryka * - Rozbieraj się. - Powiedział Mikołaj. - Nie. - Rzekła Aleksandra. - Maleńka musimy sprawdzić czy nadajesz się do ukraińskiego burdelu. - Powiedział Szybki i rzucił się na Olę. Zaczął wpychać jej ręce pod bluzkę. Olka zaczęła krzyczeć i szarpać się jednak na darmo, bo on wpadł w jakiś szał. Mikołaj to wszystko nagrywał. Doszłoby do gwałtu, ale drzwi do pomieszczenia otworzyły się i padł strzał. - Policja! Na ziemię. - Krzyknął dowódca anty terrorystów, a za nimi Jacek. Szybki zszedł z Oli i został zakuty, a Mikołajowi pozostał tylko czarny worek, bo nie żył. - Oleńko nic Ci nie jest? - Spytał Jacek. Olka wybuchła płaczem i wtuliła się w Jacka. Ten wziął ją na ręce i zaniósł do karetki... Elosy! Witajcie w ten piękny sierpniowy dzionek. :D Połowa wakacji za nami. No i znowu szkoła. :( Ale i nowy sezon naszego serialu. <3 Standardowo pytanka 1. Co będzie dalej? 2. Czy Olka się otrząśnie po tym wszystkim? Pozdrawiam. Mała. ♥

czwartek, 4 sierpnia 2016

Info o konkursie

Po dłuższym przemyśleniu stwierdzam, że tydzień to trochę za mało no więc konkurs przesuwam o 2 dni. To znaczy, że trwa od 02.08.2016 do 11.08.2016 Opowiadanko pojawi się jutro. Chociaż w sumie to może jeszcze dziś. Zobaczy się. Pozdro Mała. ♥

wtorek, 2 sierpnia 2016

Wyzwanie - Konkurs.

Kochani mam dla Was mały konkursik wyzwanie. Konkurs jest prosty macie napisać opowiadanie w którym prócz Oli i Jacka będę główną bohaterką. Czas od dziś czyli 02.08.2016 do 09.08.2016. Opowiadanka wstawiajcie na swoje blogi lub wysyłajcie na moją pocztę szalona1039@interia.pl Pozdrawiam. Mała. ♥

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Miniaturka

- Gosia nie płacz. - Sebastian starał się uspokoić koleżankę. Jednak nie było to zbyt łatwe. Rodzice dziewczyny mieli poważny wypadek i walczą o życie. - Oni mogą umrzeć. - Dziewczyna miała w głowie najczasniejsze scenariusze. - Przestań nawet tak nie mów! - Sebastian skarcił koleżankę. - Jestem realistką i mówię jak może być. - Odrzekła dziewczyna. - Bardziej pesymistką. - Sebastian zaczął się z nią droczyć. - Chce pobyć sama. - Rzekła Gosia opuszczając szpital. Sebastian tylko westchnął. Nie wiedział już jak się do niej zbliżyć, na wszystko miała chłodną i chamską odpowiedź. Kiedy on myślał o niej ona błąkała się po parku. Znlazła kawałek szkła. Bez chwili namysły docisnęła je do nadgarstka powodując krwawiąco ranę. A potem wróciła do szpitala. - Ty jeszcze tu? - Spytała dość chamsko widząc Sebastiana. - Tak - Odpowiedział Sebastian. Bez słowa usiadła obok niego na krześle i wbiła wzrok w przeciwną ścianę. Objął ją ramieniem. - Nie dotykaj mnie! - Wrzasnęła wyswobadzając się z jego objęć. Niestety on zobaczył jej ranę. - Gosia coś ty sobie zrobiła? - Spytał z troską w głosie. - Nic? Poza tym co Cię to obchodzi? - Spytała dość chamsko Gosia. - Ale... - Zaczął, lecz ona mu przerwała. - Daj mi spokój! Jestem już duża i nie potrzebuję niańczenia, nie mam 3 lat! - Wrzasnęła Gosia. - Ale to trzeba opatrzyć, musi to zobaczyć lekarz. - Starał się wytłumaczyć koleżance. Dziewczyna przewróciła oczami. - Niech już będzie. - Powiedziała Gosia. Sebastian zaprowadził ją do lekarza, dając wcześniej chusteczkę. * W gabinecie * - Dlaczego to zrobiłaś? - Spytała pielęgniarka opatrując ranę na nadgarstku siedemnastolatki. - Bo wszystko się sypie. Moi rodzice są operowani. - Odpowiedziała Gosia. - A ten chłopak? - Spytała pielęgniarka. - To kolega. - Odpowiedziała Gosia. - On chyba coś do Ciebie czuję. - Powiedziała kobieta. Dziewczyna zrobiła wielkie oczy. - Sama zobacz on siedzi tu z Tobą, znosi Twoje krzyki, a przecież mógł by sobie iść. - Powiedziała kobieta. - Być może . - Stwierdziła dziewczyna. Pielęgniarka skończyła bandażować rękę dziewczyny. Siedemnastolatka mogła opuścić gabinet. * Na korytarzu * - Wiadomo coś? - Spytała Gosia. - Tak. - Odpowiedział Sebastian. - No to mów. - Rzekła dziewczyna. - Operacje się udały. Twoi rodzice przeżyli i są na sali pooperacyjnej. - Odrzekł Sebastian. Dziewczyna długo się nie zastanawiała i szybko poszła pod odpowiednią salę. Z której akurat wychodził lekarz. - Dzień dobry. I co z moimi rodzicami? - Spytała Gosia. - Witaj doktor Mariusz Rozeń jestem lekarzem prowadzącym Twój tata miał przebite płuco i krwotok wewnętrzny, ale udało nam go się zatamować. Natomiast Twoja rodzicielka miała przebite jelito, ale już wszystko dobrze. - Powiedział lekarz. - A mogę do nich wejść? - Spytała dziewczyna. - Tak, ale na krótko i załóż fartuch, a ja muszę iść do pacjentów. - Powiedział Lekarz i odszedł. Siedemnastolatka założyła fartuch i weszła do sali rodziców. *** - Co jest z Gosią? Prawie nie wychodzi z łazienki. - Powiedział Jacek. - Pewnie się czymś zatruła. - Powiedziała Ola. Córka Nowaków wyszła w końcu blada z łazienki i usiadła przy stole. Jacek spojrzał na nią podejrzliwie. Ola postawiła jej przed nosem kubek z gorąco herbatą. - Napij się. - Powiedziała Ola - Lepiej się poczujesz. - Dodał Jacek. - Lepiej się poczuję za dziewięć miesięcy. - Powiedziała Małgosia i wzięła łyk herbaty. - Będziemy dziadkami? - Spytała Ola siadając na przeciwko córki. - No tak. - Odpowiedziała dziewczyna. - Ty chyba żartujesz. - Powiedział Jacek. - A wyglądam jak bym żartowała? - Spytała Gosia. - Wiesz kto jest ojcem? - Spytała Ola. - Na pewno jakiś facet z klubu. Puszczalska każdemu daje i oto efekt. - Powiedział Jacek. - Zamknij się ojciec! Tak się składa, że spałam tylko z Sebastianem! Ty lepiej powiedz mamie o Twojej kochance! - Wrzasnęła dziewczyna. - Posłuchaj zdziro masz godzinę aby się wyprowadzić. - Krzyknął Jacek - Sam się wyprowadź może pójdziesz do swojej Kamilki! - Wrzasnęła dziewczyna po czym wyszła z pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Olka spojrzała wymownie na Jacka. - Oluś ja Ci to wszystko wytłumaczę. - Powiedział Jacek. - Daruj sobie. - Powiedziała Ola i wyszła z pokoju udając się do pokoju córki. Weszła do pokoju córki i zastała ją zapłakaną na łóżku. Siadła Obok niej i ją przytuliła. - Nie płacz córeczko. - Aleksandra przytuliła córkę. - Mamo my z Sebastianem tylko raz to robiliśmy. - Rzekła dziewczyna łkając. Aleksandra nic nie powiedziała. Co prawda zawiodła się na córce, ale czasu nie da się cofnąć, a aborcja nie wchodzi w grę. W czasie kiedy Ola pocieszała córkę Jacek pakował swoje walizki. Postanowił zamieszkać ze swoją kochanką. Zostawił żonie i córce krótki list i wyszedł. Małgosia wyszła ze swojego pokoju i zobaczyła na stole w kuchni list od ojca. Postanowiła go przeczytać. " Olu, Gosiu. Jak wiecie nasza rodzina się rozpada. Kocham Kamilę i nic tego nie zmieni. Gosiu zawsze będę Cię kochać bo przecież jesteś moją jedyną córeczką. Opiekuj się mamą i Twoim dzieckiem. Wierzę, że będziesz dobrą mamą. Jacek." - Co tam masz? - Spytała Ola wchodząc do kuchni. - List od ojca. Z resztą sama zobacz. - Dziewczyna podała kartkę mamie. Aleksandra przeczytała list, a w jej oczach pojawiły się łzy. Myślała, że to nie prawda. Jednak rzeczywistość była inna. W pewnym momencie zrobiła się blada i upadła na podłogę. - Mamo! Obudź się. - Krzyknęła Gosia podbiegając do rodzicielki. Zaraz poczuła silny skurcz. Jej matka nadal była nie przytomna. Dziewczyna wezwała pogotowie, a kiedy jej mama została zabrana do szpitala. Potem zadzwoniła do Sebastiana i poprosiła, aby przyjechał. Oczywiście się zgodził i po paru minutach byli w szpitalu. Gośka udała się do lekarza. - Doktorze co z moją mamą? - Spytała dziewczyna. - Nie będę ukrywał, że nie jest dobrze. - Powiedział doktor. - To znaczy? - Spytała dziewczyna. - Przykro mi ale Twoja mama ma guza mózgu. - Odpowiedział doktor. - O mój Boże. A jakie są szanse na to, ze przeżyję? - Spytała Gosia. - Nikłe. Można przeprowadzić operację, ale nie w Polsce tylko Hiszpanii co więcej wiążą się z nią ogromne koszty. - Powiedział Lekarz. *** - Mamo nie martw się, zdobędę te sto tysięcy euro na Twoją operację choć by nie wiem co. - Powiedziała Gosia przytulając się do mamy. - Zajmij się dzieckiem. Znasz już płeć? - Spytała Ola. - Tak będziesz miała wnuczkę. - Powiedziała Gosia. - Jeśli dożyję. - Powiedziała Ola. - Pani Olu mój wujek jest chirurgiem i mieszka w Hiszpanii postaram się załatwić pani operację po jak najniższej cenie. Ba nawet za darmo. - Powiedział Sebastian. - Wy to zajmijcie się dzieckiem. - Powiedziała Ola. - Mamuś przestań jeszcze będziesz bawić swoją wnuczkę. - Powiedziała Gosia. Młodzi niestety musieli opuścić już szpital. Gosia postanowiła z Sebastianem, że pojedzie do niego bo Ola musiała jeszcze zostać w szpitalu. Sebastian postanowił czymś ją zająć dlatego włączy ł ulubiony film dziewczyny. Usiadł obok niej i przytulił, dziewczyna wtuliła się w niego. Po filmie poszli spać. *** - Baba! - Dwuletnia Karolinka zsunęła się z kolan taty i podreptała do Oli. Ta wzięła ją na ręce. - Cześć żabo. - Powiedziała Ola i ją przytuliła. - Hej mamo. - Powiedziała Gosia z Sebastianem. - Cześć wam. A co was tu sprowadza? - Spytała Ola. - Mamo jestem w ciąży, będziesz miała wnuczka. - Powiedziała Gosia. - To świetnie gratuluję. - Powiedziała Ola, po czym odstawiła wnuczkę i przytuliła córkę. *** - Mamo Kubuś pogniótł mój obrazek. - Powiedziała Karolinka z płaczem. - Pokaż mi ten rysunek. - Powiedziała Gosia. Dziewczynka pobiegła po rysunek. Jak się okazało był cały pognieciony. - Kuba dlaczego zniszczyłeś obrazek Karolinki? - Spytała Gosia. - Siostsza pseplaszam. - Powiedział Kuba i przytulił się do Karoliny. Ta uśmiechnęła się i też go przytuliła. - Cześć Wam. - Powiedział Sebastian wchodząc do pokoju i dając Gosi buziaka. - Hej. - Powiedziała Gosia. - Tata! - Krzyknęli Kuba i Karolinka. Sebastian wziął na ręce najpierw córeczkę, a potem synka. Potem dzieciaki poszły do swojego pokoju. - Co moje słoneczko powie na romantyczny spacer we dwoje? - Spytał Sebastian. - A co z dziećmi? - Spytała Gosia. - Rozmawiałem z Twoim tatą i powiedział, że się nimi zajmie. - Powiedział Sebastian. - To jestem za. - Powiedziała Gosia i poszła ubrać dzieci. Po 30 minutach byli już u ojca dziewczyny. - Cześć tato. - Powiedziała Gosia. - Dziadzia. - Krzyknęli Kuba i Karolinka. - Cześć wam. - Jacek przytulił wnuczkę i wnuczka, a po chwili w salonie pojawiła się Kamila. - Ciszej! - Krzyknęła Kamila. Gosia Już chciała coś powiedzieć, ale Sebastian ją wyprzedził. - Boże kobieto to są dzieci. - Powiedział Sebastian. - Ja cierpię na migrenę. - Rzekła Kamila. - Ojejku to straszne. - Powiedziała sarkastycznie Gosia. - Dzieciaki bądźcie grzeczne. - Powiedział Sebastian. - Dobrze. - Rzekli Kuba i Karolina. Sebastian i Gosia udali się na wspólny spacer nad Odrę. * W tym samym czasie. * - Kamila co ty robisz?! Puść ją! - Krzyknął Jacek widząc jak jego kochanka bije jego wnuczkę. Kubuś i Karolika bardzo płakali. - Powiedziałem puść ją!! A potem spakuj swoje rzeczy i wynocha - Wrzasnął Jacek. Kamila puściła małą i poszła pakować rzeczy. Jacek podszedł do dziewczynki i pomógł jej założyć spodnie, a potem przytulił. Razem podeszli do Kuby. - Cichutko nie płaczcie. - Jacek przytulił wnuczęta. Kamila patrzyła na to z zażenowaniem. - Na co się gapisz? Wynocha! - Wrzasnął Jacek. - Spotkamy się na policji. - Dodał Nowak. - Fuu pani fuu. - Powiedział Kubuś. Kamila opuściła mieszkanie Jacka trzaskając drzwiami. Jacek włączył dzieciom bajkę, a sam zaczął się zastanawiać jak mógł związać się z kimś takim jak Kamila i zostawić Olę. Zrozumiał, że to właśnie Olę kocha. * W tym samym czasie * - Jejku tu jest pięknie. - Powiedziała Gosia przytulając się do Sebastiana. - To jeszcze nie koniec niespodzianek. - Powiedział Sebastian. - Tak? A co tam jeszcze przygotowałeś? - Spytała Gosia. Sebastian wyjął z kieszeni cztery bilety na Ibizę - To. - Powiedział Sebastian. - Jedziemy na Ibizę. - Spytała Gosia. - Tak. - Odpowiedział Sebastian. - Jezu jesteś wspaniały. - Gosia przytuliła się mocno do Sebastiana. * Rok później * Ola i Jacek wrócili do siebie i Ola postanowiła dać mężowi drugą szansę. Gosia i Sebastian wspólnie wychowują dzieci, mogą liczyć na pomoc rodziców. Karolinka nie długo idzie do zerówki, a Kubuś do przedszkola. Kamila za bicie dostała wyrok 3 lat pozbawienia wolności. Hej! Wróciłam sobie z wakacji u kuzynki. I przychodzę do Was z miniaturką. Pisząc ją miałam mieszane uczucia ( Tylko nie którzy wiedzą o co chodzi ), ale myślę, że przypadnie Wam do gustu. Dziękuje Za te wszystkie wyświetlenia, komentarze no i za ogromne wsparcie. Pozdrawiam. Mała. ♥