środa, 3 maja 2017
Na konkurs Aniołeczka
*Piiiip* charakterystyczny dźwięk rozbrzmiał w szpitalnej sali. Wojciech nie wiedział co robić, spojrzał na córkę stojącą pod ścianą ze swoim misiem.
- Doktorze! - Zawołał mężczyzna.
Po chwili w sali Joanny Wysockiej zjawił się doktor i dwie pielęgniarki.
- Co z mamą? - Spytała Ola.
- Niech pan zabierze córkę i wyjdzie. - Rzekła jedna z pielęgniarek.
Wojciech wziął Olę na ręce i wyszli z sali. Teraz pozostało tylko czekać. Sekundy zamieniły się w minuty, a minuty w godziny. po godzinie, która dla Oli i Wojciecha była wiecznością z sali wyszedł lekarz.
- Panie doktorze co z nią? - Spytał Wojciech.
- Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale nie udało się. - Rzekł doktor.
Z oczu małej Oli jak i z oczu Wojciecha wypłynęły małe, bezbarwne kropelki które nazywają się łzy.
*3 dni później*
Po pogrzebie Joanny na cmentarzu zostali tylko Wojciech i Ola.
- Będę za nią tęsknić. - Powiedziała dziewczynka.
Wojciech kucnął przed córką.
- Olu mama jest przy tobie i zawsze będzie. Troszczy się o Ciebie i Cię kocha. - Powiedział.
- To dlaczego jej nie widzę? - Spytała dziewczynka.
- Bo jest tutaj. - Wskazał na serce dziewczynki.
- Tato myślisz, że mama mnie słyszy? - Spytała Ola.
Wojciech pokiwał głową na tak.
- Kocham Cię mamo. Dbaj o mnie i tatę z nieba. - szepnęła Ola i razem z tatą udali się do domu.
*17 lat później*
Od trzech lat Ola pracuje na komendzie, gdzie komendantem najpierw był jej ojciec, ale został zamordowany przez swojego przyjaciela. Od tej pory pieczę nad komendą sprawuję młodszy inspektor Renata Jaskowska. Również a komendzie Ola poznała Jacka z którym była kilka miesięcy, ale Ola z nim zerwała.
*Rok później*
Ola znalazła sobie nowego chłopaka. To Michał jej sąsiad. Mężczyzna ma syna z pierwszego małżeństwa Marka. Wiedli szczęśliwe życie w planach mieli ślub, ale choroba Michała wszystko pokrzyżowała. Pewnego dnia Michał w stanie krytycznym wylądował w szpitalu.
- Ja będę czekać tyle ile będzie trzeba, tylko wyzdrowiej. - Powiedziała Ola, trzymając Michała za dłoń.
Na sali rozbrzmiało *Piiiip* Aleksandra nie wiedziała co zrobić, spojrzała na urządzenie i na ekranie była posta linia. Kobieta wybiegła z sali.
Minął miesiąc od śmierci Michała. Marek trafił do domu dziecka, a Ola popadła w alkoholizm. Michał był dla niej kimś więcej niż sąsiadem, czy przyjacielem. Te serce miało się przyjąć, ale niestety organizm je odrzucił. Kobieta udawała twardą, codziennie była w pracy, ale popijała przy każdej możliwej okazji. W trakcie przerwy Olka poszła do łazienki i wypiła trochę alkoholu z małej buteleczki, którą zawsze nosiła przy sobie. Wychodząc z łazienki przypadkiem wpadła na Jacka. Dyżurny od razu rozpoznał, że jego przyjaciółka nie jest do końca trzeźwa. Gdyby pani komendant zobaczyła ją w tym stanie, Aleksandra wyleciała by z pracy, ponieważ Jacek już kończył. Załatwił Oli wolne i zabrał ja do jej mieszkania. Kiedy dotarli do mieszkania Aleksandry Jacek się załamał. Wszystko było porozwalane, na podłodze leżało pełno butelek i śmierdziało jak w gorzelni. Olka rozłożyła się na kanapie. Jacek tylko pokręcił głową. Wziął ją na ręce.
- Gdzie mnie niesiesz? - Spytała Ola.
- Do sypialni, sen dobrze Ci zrobi. - Odpowiedział Nowak.
Po chwili mężczyzna ułożył przyjaciółkę na łóżku i przykrył kołdrą. Mężczyzna po cichu wyszedł z pokoju i zabrał się za sprzątanie. Nie mógł zrozumieć dlaczego jego ukochana doprowadziła się do takiego stanu. Zawsze miał ja za osobę poukładaną, która praktycznie w ogóle nie piła. Podczas porządków starszy aspirant znalazł album ze zdjęciami Oli. Usiadł na kanapie i zaczął go przeglądać. W tedy właśnie uświadomił sobie, że kocha tą drobniutką osobę o włosach w kolorze kasztanowym i niebieskich oczach.
Jacek tylko westchnął i odłożył album na miejsce. Ponownie zabrał się za porządki, których brakowała w domu Aleksandry. Skończył dopiero po trzech godzinach, a po paru minutach w salonie zjawiła się Ola.
- Jacek? Co ty tu robisz? Jak ja się tu znalazłam? Przecież byłam w pracy. - Kobieta od razu zasypała go stertą pytań.
- We własnej osobie, przywiozłem Cię tu, bo byłaś upita. - Oświadczył Nowak.
- Pijana? Nie przecież ja to kontroluje. _Olka otworzyła lodówkę wzięła z niej butelkę wódki, następnie wyjęła z szafki kieliszek i chciała sobie nalać, ale Jacek jej na to nie pozwolił. Mężczyzna wylał alkohol do zlewu, a butelki wyrzucił. Następnie kucnął przed przyjaciółką, która siedziała na kanapie.
- Powiedz mi dlaczego tak się staczasz? - Spytał delikatnie.
- Ja nie potrafię pogodzić się z tym, że Michał nie żyje, alkohol daje mi ukojenie. - Wyznała Ola.
- Przecież wiesz, że to nie jest dobre rozwiązanie. - Powiedział Nowak.
- Wiem, ale brakuje mi go, to już trzecia osoba, którą kochałam, a która umarła. - Ola rozpłakała się jak dziecko.
- No już cichutko, nie płacz. - Jacek zamknął ją w żelaznym uścisku. Tkwili tak bardzo długo. Ola uświadomiła sobie, że to właśnie Jacek jest tym jedynym i że to jego kocha. Ich usta niebezpiecznie zbliżyły się do siebie, a po chwili wpili się w siebie.
*18 lat później*
_ Tato ty musisz przeżyć, musisz być na ślubie moim i Eryka, Karoli i Damiana.musisz poznać swoje wnuki. - Powiedziała załamana Gosia gdy dowiedziała się, że jej tata jest chory na raka.
Karola położyła rękę na ramieniu siostry. Siostry i Jacek ledwo pozbierali się po śmierci matki i żony, a tu taka tragedia.
- Karola zabierz Gosię z sali. - Jacek zwrócił się do starszej z córek.
- Ale ja nie chce. - Uparła się Gosia.
- Idź skarbie - Jacek dotknął jej policzka.
Siostry ruszyły do wyjścia w ostatniej chwili usłyszały głośne *Piiiip*
- Tatusiu! - Krzyknęła Gosia.
Karolina zachowała zimną krew i zawołała doktora, który przybiegł z dwiema pielęgniarkami.
_ Niech pani zabierze siostrę. - Oznajmił Lekarz.
Karolina odciągnęła Gosię od taty i siostry wyszły z sali. Na korytarzu byli Eryk i Damian chłopacy dziewczyn.
- I co? - Spytali jednocześnie.
Dziewczyny nic nie odpowiedziały.
Po godzinie z sali Jacka wyszedł lekarz.
- Doktorze i co z nim? - Spytała Karolina.
- Niestety, ale pan Jacek nie żyje. - oznajmił mężczyzna.
Na te słowa Gosia wybiegła z płaczem ze szpitala. W pewnej chwili, ktoś złapał ją za nadgarstek i zamknął w żelaznym uścisku. Gosia od razu rozpoznała te perfumy to był Eryk.
- Ciii kochanie nie płacz. - Dziewietnastolatek jeźdźił ręką po jej plecach.
Gosia wtuliła się w chłopaka.
*3 lata później*
Po śmierci rodziców dziewczyny się pozbieały i niedługo później wyszły za mąż. Małgosia za Eryka, a Karolina za Damiana. Dziś są szczęśliwymi Matkami i żonami. Gosia i Eryk mają córeczkę Marylę, a Karolina i Damian córeczkę Agatę.
Cześć słoneczka! Przedstawiam wam opko na konkurs Aniołeczka. Mega smutne wyszło wiem, ale jakoś tak samo wyszło. Jednak mam nadzieje że się spodoba.
Pozdrawiam cieplutko.
Mała alinka. ♥
niedziela, 16 kwietnia 2017
Miniaturka
- Zamknięte sprawdzałem. - Usłyszała głos chłopaka.
- Kim jesteś? - Spytała.
- Jestem Eryk i też mnie porwali. - Przedstawił się chłopak.
- A ty? - Spytał chłopak.
- Gosia. - Dziewczyna uśmiechnęła się wymuszonym uśmiechem.
Po czym podeszła do okna i zaczęła intensywnie patrzeć w dal. Nagle drzwi do pomieszczenia otworzyły się. Gosia i jej nowy kolega spojrzeli w tamtą stronę i stał w nich Wasyl.
- Pani Nowak się obudziła. - Rzekł z kpiną w głosie.
- Czego chcesz? - Spytała dziewczyna dość opanowanym głosem.
- A jak myślisz? Twoja mamusia się nie pochwaliła z kim się zadawała? - Spytał Wasyl.
Gosia doskonale wiedziała o co chodzi, ale przecież to było lata temu.
- Ale.. - Zaczęła lecz mężczyzna jej przerwał.
- Nie ma żadnego "Ale" twoja mamusia nas wpakowała do pierdla i ty zapłacisz za jej błędy. - Rzekł mężczyzna.
- Nie będę za nic płaciła. - Rzekła pewnym głosem.
Wtedy Wasyl podszedł do niej, złapał za szyję i przycisnął do ściany. Cała pewność dziewczyny uleciała w jednej chwili.
- Puść ją! - Krzyknął Eryk.
Wasyl o dziwo puścił dziewczynę, która zsunęła się na beton i szybko nabrała powietrza. Mężczyzna wyszedł. Eryk wstał z miejsca na którym siedział i podszedł do dziewczyny.
- Wszystko dobrze? - Zapytał kucając przed nią.
Dziewczyna pokiwała głową na tak.
- O czym on mówił? - Spytał.
- Tak w skrócie to lata temu moja mama spotykała się z narkomanem i on chciał, żeby przechowała narkotyki, ale nie zgodziła się, zerwała z nim, a on nasłał ich na mamę. Zaczęli ją szantażować. Porwali wujka Mikołaja i kazali jej odzyskać narkotyki, mama to zrobiła, ale w narkotykach zamontowała nadajnik GPS i tym sposobem ich wsadziła do pierdla. - Rzekła dziewczyna.
*W tym samym czasie w domu Nowaków*
- Gdzie ona jest? - Spytała Ola.
- Obdzwoniłem wszystkie szpitale i jej koleżanki i nikt nic nie wie. - Rzekł Jacek.-No ale pod ziemię się nie zapadła. Gdzieś musi być.
-Olu, spokojnie- do kobiety podeszła mama Jacka.
-Mamo, czy ty się słyszysz, jak ja mogę być spokojna, skoro nie wiadomo, co z moją córką?- wrzasnęła Ola i już miała się rzucić na teściową, ale Jacek ją mocno do siebie przytulił. Ola się rozpłakała. W jednej chwili błękitna koszula Jacka zrobiła się mokra.
-Spokojnie, znajdziemy ją. Rozmawiałem już z Jaskowską. Postawiła już wszystkich na nogi. Każdy patrol ma przydzielony opuszczony budynek, który mają sprawdzić.
-A jeśli ona, jeśli ona już nie żyje?- zapytała Ola. Jacek delikatnie odsunął ją od siebie i złapał za ramiona.
-Nie wolno ci tak mówić. Gosia żyje i odnajdziemy ją żywą. Rozumiesz?.
-Co z Gosią?- w pokoju zjawiła się rok młodsza Karolina, która miała czerwone oczy od płaczu.
-Jeszcze nic nie wiemy- odparł Jacek. Karolina opadła na sofę i wtuliła się w babcie.
*Opuszczony budynek na przedmieściach Wrocławia*
-Ja się tak boję- odparła Gosia. Eryk niewiele myśląc przytulił ją.
-Będzie dobrze- szepnął i zaczął się bawić włosami szatynki.
-Właściwie jak tu się znalazłeś?- zapytała po chwili.
-Po prostu znalazłem się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu.
-Eryk ja się tak boję- Gosia się mocniej wtuliła w chłopaka. Mimo, że przy bandytach była twarda, to w głębi duszy była bardzo przestraszona. Wiedziała, że oni mogą być niebezpieczni. Słyszała od mamy, że jak była ta afera z narkotykami to jej wujek Mikołaj prawie zginął. Byli oni bezwzględni. Nagle drzwi się otworzyły. Znowu to byli ci bandyci.
-Dziewczyna idzie z nami- powiedział ostro Wasyl. Gosia wstała z przerażeniem z ziemi i ruszyła w stronę mężczyzny. Wolała się im nie przeciwstawiać. Zabrali ją do innego pomieszczenia.
- Rozbieraj się. - Rzekł Kubek.
- Nie. - Szepnęła dziewczyna.
Wasyl podszedł do niej i zaczął zdzierać z niej ubranie.
Wtedy do pomieszczenia wbiegła grupa antyterrorystów, a za nimi Jacek i Ola.
Gosia podbiegła do rodziców i się do nich przytuliła.
- Wszystko dobrze? - Spytała Ola.
- Tak. - Odpowiedziała Dziewczyna.
Gosia wraz z rodzicami wyszła z budynku. Przed budynkiem stał Eryk. Gosia podeszła do chłopaka by się pożegnać.
- To pa. - Uśmiechnęła się.
- Pa. - Odparł chłopak. Po czym patrzył jak dziewczyna z rodzicami odchodzi.
*W domu Nowaków*
- Gosia! - Karolina rzuciła się na siostrę i ją przytuliła.
Po chwili podeszła do dziewczyn ich babcia i kiedy tylko Karolina puściła Gosię, kobieta przytuliła wnuczkę do siebie.
- Jak dobrze, że jesteś cała córeczko. - Odezwał się Jacek
- Też się cieszę. - Odparła dziewczyna.
- Mam nadzieje, że oni już nie wyjdą z więzienia. - Rzekła Ola.
- Już ja o to zadbam, żeby tam zgnili. - Rzekła Gosia.
- A kim był ten chłopak, przed budynkiem? - Spytał Jacek.
- To Eryk jego też porwali. Kiedy byliśmy w takim innym pomieszczeniu on mnie przytulał i wspierał. - Rzekła Gosia.
*10 la później*
Gosia szła korytarzem komendy w której pracuje. Skończyła ona prawo z wyróżnieniem i aktualnie ma stopień posterunkowej na komendzie gdzie komendantem jest jej ojciec. Nagle kobieta wpadła na dyżurnego, który wychodził z dyżurki. Mężczyzna był na komendzie pierwszy dzień i nie znał
- Przepraszam. - Powiedzieli jednocześnie.
Gosia podniosła wzrok i ujrzała Eryka. Tego samego co dziesięć lat temu był z nią porwany.
- Gosia to naprawdę ty? - Spytał Eryk.
- We własnej osobie. - Rzekła kobieta.
Nie minęła chwila, a Gosia rzuciła się na szyję dyżurnego. Ten odwzajemnił gest.
- Nie możliwe, po tylu latach znowu się przytulamy.
- Widocznie los tak chciał. - Odezwała się Gosia.
Eryk odsunął ją od siebie i spojrzał w jej oczy. Wpił się w jej malinowe usta z pożądaniem i miłością. Ona oddawała jego pocałunki.
- Przepraszam ale przez te lata na to czekałem. - Odezwał się.
- Ja też.
* 2 lata później*
Gosia i Eryk wzięli ślub i czekają na narodziny córeczki ponieważ Gosia jest w 7 miesiącu ciąży. Mieszkają w dużym domu na obrzeżach Wrocławia, są szczęśliwym małżeństwem, a córeczce planują dać na imię Agata.
No i skończone! Wesołych i mokrych świąt kochani! :*
Dziękuje za pomoc w pisaniu tej pani ------> Blogerka1978
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
czwartek, 13 kwietnia 2017
Moje 18ste urodziny ♥
Dzień dobry słoneczka! Dziś 14.04.2017 co za tym idzie? Właśnie osiemnaście lat temu przyszłam na ten ogromny świat. 18 lat niby dużo ale kiedy to zleciało? Sama zadaje sobie te pytanie. W całym moim życiu Poznałam wielu ludzi. Tych złych, których nie pozdrawiam i tych dobrych, których serdecznie pozdrawiam. Odkryłam swoje pasje i zainteresowania. Ale chce wam podziękować, że to już moje drugie urodziny, które obchodzę tutaj.
👑 Dziękuje Wam za to, że jesteście moją "Rodzinką."
👑 Dziękuje za wsparcie.
👑 Dziękuje za to, że mnie akceptujecie taką jaką naprawdę jestem.
👑 Dziękuje za wszystkie rady i porady.
👑 Dziękuje za to, że Was mam.
👑 Dziękuje za nie z liczone godziny pisania z niektórymi z Was na fb.
👑 za to, że wśród Was mam najlepsze IBFF pod słońcem.
👑 Dziękuje za wszystko.
♥♥♥Kocham Was wszystkich♥♥♥ :* :* :*
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
sobota, 8 kwietnia 2017
7.2
*W tym samym czasie w mieszkaniu Oli i Michała*
Aleksandra i Michał leżeli na łóżku przykryci białą kołdrą, Marek już dawno spał.
- Kocham Cię. - Rzekła Ola.
- Ja Ciebie też. - Odrzekł Michał suchym głosem.
- Jak się czujesz? - Spytała Aleksandra.
- Nawet dobrze. - Odpowiedział.
- Ola obiecaj mi, że po mojej śmierci zajmiesz się Markiem.
- Zajmiemy się nim razem. - Poprawiła go Ola.
- Przecież wiesz jaka jest sytuacja. - Rzekł Michał.
- Wiem, ale trzeba mieć nadzieje. - Powiedziała Ola.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
*Rano*
- Marek zbieraj się! - Krzyknęła Ola.
- No już. - Chłopak wziął plecak i razem i Aleksandrą wyszli z mieszkania wcześniej pożegnali się z Michałem. Olka odwiozła chłopca do szkoły, a sama pojechała do pracy. Na szczęście dotarła na czas.
Po odprawie wraz ze swoim partnerem z patrolu ruszyła na patrol.
Krzysztof i Aleksandra jeździli patrolując swój rewir. Po mężczyźnie było widać, że jest nie wyspany.
- Ktoś tu się nie wyspał. - Rzekła Ola.
- Gaja ma ciągłe kolki i z Emilką ciągle do niej wstajemy. - Powiedział Krzysiek.
- Ja wam kupie koszulki Emilce z napisem "Super Mama." a tobie "Super tata. - Zaśmiała się Ola.
- Jestem jak najbardziej za. -Rzekł Krzysztof.
Tą pogawędkę przerwał im dyżurni, który przekazał im zgłoszenie.
- 06 dla 00.
- 06 zgłaszam się. - Powiedziała Ola.
- Jedźcie do sklepu osiedlowego na ulicy Brackiej. - Rzekł Jacek.
- A co tam się stało? - Spytała Ola.
- Sprzedawczyni zgłosiła włamanie. - Rzekł dyżurny.
- Przyjęłam jedziemy tam. - Powiedziała Ola.
*W tym samym czasie w dyżurce*
Nowak przeglądał ważne dokumenty, kiedy do jego pokoju wszedł psycholog Olivier Wolański z teczką z napisem "Jacek Nowak."
- Cześć stało się coś? - Spytał Jacek
- Cześć, tak przeglądam Twoje dokumenty i widzę, że Twoja przeszłość jest nie ciekawa. - Rzekł Olivier.
Jacek bardzo się zdenerwował, on już zapomniał o tym co zrobił jako nastolatek, poza tym w odpowiedniej chwili zszedł ze złej drogi i poszedł na prawo.
- A wiesz co? Zajmij się swoim życiem, a nie czepiasz się mojego! - Wrzasnął Jacek
- Co mnie też pobijesz"? - Spytał Olivier.
- Wypierdalaj! - Wrzasnął Nowak.
- Jeszcze tego pożałujesz. - Szepnął Wolański i opuścił dyżurkę.
Jacek zdenerwowany uderzył pięścią w biurko przy którym siedział. Z drewnianego mebla spadł długopis, Nowak schylił się po przedmiot wtedy ktoś wszedł do dyżurki. To była Ola.
- Cześć Jacek. - Przywitała się.
- Cholera. - Zaklął Nowak.
- Słucham? - Spytała Ola.
- Przepraszam to nie do Ciebie. - Powiedział Spoglądając na kobietę.
- Coś się stało? - Spytała Ola.
- Nie ważne. Co Cię do mnie sprowadza? - Nowak szybko zmienił temat.
- Słuchaj możesz sprawdzić tego kolesia? - Olka podała mu karteczkę z imieniem i nazwiskiem.
- Jasne. - Rzekł Nowak.
- Dzięki. - Aleksandra opuściła pokój.
*Wieczorem*
Po skończonej służbie Ola odebrała Marka ze szkoły i razem wrócili do mieszkania.
- Jesteśmy. - Krzyknęła Ola, ale odpowiedziała jej głucha cisza.
Marek szybko poszedł do Salonu gdzie zobaczył swojego tatę, który leżał nieprzytomny na podłodze.
- Tato. - Krzyknął chłopiec, Aleksandra szybko weszła do salonu.
- Dzwoń po pogotowie. - Rzekła, a sama sprawdziła puls i oddech.
Michał nie oddychał dlatego kobieta przystąpiła do reanimacji...
No cześć słoneczka! Dawno nie były tu opka, ale wróciłam.
Wbijajcie do grupy mojej i kilku mich koleżanek -----> https://www.facebook.com/groups/1454208034653970/ Zapraszam!
Pytanka.
1. Co się wydarzyło w przeszłości Nowaka?
2. Czy Michał przeżyje?
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
wtorek, 14 marca 2017
Wiadomości z ostatniej chwili
A i dla tej osoby co to zrobiła szczere SPIERDALAJ! "Środkowy palec ziomuś zawsze w gotowości."
Uważajcie na nią!
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
sobota, 25 lutego 2017
7.1
- Ale dziś naprawdę dobrze się czuję. - Mężczyzna ją uspokoił i dał jej buziaka w policzek.
Po chwili do kuchni wszedł Marek.
- Cześć. - Przywitał się chłopiec.
- Hej, siadaj na śniadanie, potem mama odwiezie Cię do szkoły. - Rzekł Michał.
Po śniadaniu Ola i Marek udali się w drogę. Po odwiezieniu chłopca do szkoły Ola udała się do pracy. W pokoju policjantów czekał już na nią Krzysiek.
- Cześć. - Przywitał się mężczyzna.
- Hej. - Ola włożyła rzeczy do szafki, po czym wzięła mundur i poszła się przebrać. Potem udali się na odprawę. W sali odpraw prócz innych policjantów i pani komendant znajdował się również oficer dyżurny Jacek Nowak. Młody mężczyzna zawsze był uśmiechnięty jednak tego dnia na jego twarzy było widać smutek i bezradność. Czym zaskoczył Aleksandrę i resztę kolegów. Po odprawie Ola i Krzysiek udali się do dyżurki. gdzie Jacek przekazał im adres pierwszej sprawy.
- Dzięki. Wszystko w porządku? - Spytał Krzysiek.
- Tak. - Odpowiedział Nowak.
Aleksandra i Krzysztof ruszyli pod adres. Po drodze rozmawiali.
- Nie uważasz, że Jacek dziwnie się zachowuje? - Spytał Krzysiek.
- Masz racje. - Ola przyznała racje koledze.
Po 10 minutach byli już na miejscu. Gdzie zastali kłócących się mężczyzn i samochód w którym w przedniej szybie był telewizor. Widok był komiczny, ale trzeba było to wyjaśnić.
- Dzień dobry sierż. Aleksandra Kowalik i sierż. Krzysztof Zapała. co tu się wydarzyło?
- Dobry, jak to co się dzieje, ten kretyn wyrzucił telewizor przez okno i rozjebał mi auto. - Odezwał się niższy z mężczyzn.
- To wszystko twoja wina debilu! - Wrzasnął wyższy mężczyzna.
Mężczyźni zaczęli znowu się szarpać. Policjanci rozdzielili ich i zabrali na komisariat. Gdzie przesłuchali każdego z osobna.
Potem poszli na przerwę. Na stołówce zastali Jacka. Dosiedli się do kolegi z pracy, który "dłubał" w jedzeniu.
- Cześć. - Przywitali się.
- Cześć. - Rzekł Jacek.
- Stary co jest? - Spytał Krzysiek, kiedy Ola już odeszła.
- Nic. - Odpowiedział Jacek.
- Jakby co to mów. - Rzekł Krzysiek.
- Dzięki. - Rzekł Nowak.
Po skończonej służbie Ola odebrała Marka ze szkoły i pojechali do mieszkania gdzie był Michał.
- Hej. - Przywitali się.
- Cześć. - Rzekł Michał.
- Dostałem 5 z polskiego. - Pochwalił się Marek.
- To super.
- Chodźcie na obiad. - Powiedział Michał.
- A ty miałeś odpoczywać. - Rzekła Ola.
- Ola przecież nie będę cały dzień leżeć w łóżku. - Rzekł Michał.
* W tym samym czasie*
- Siema Krzysiek może wyskoczymy na jakieś piwo? - Spytał Jacek kiedy Krzysiek odebrał telefon.
- Siema no spoko. - Odrzekł Krzysiek.
- To co? Za pół godziny w barze? - Spytał Jacek.
- Ok. - Rzekł Krzysiek i się rozłączył.
*W barze*
- Jacek co się dzieje? - Spytał Krzysiek biorąc łyk napoju.
- Nie nic. - Rzekł Jacek.
- To jak nie chcesz ze mną o tym gadać to pogadaj o tym z Olivierem. - Rzekł Krzysiek.
- Sam nie wiem. - Rzekł Nowak.
- A co u Emilki? - Jacek zmienił temat.
- Wszystko dobrze. - Rzekł Krzysiek.
- Czekamy na narodziny naszej córeczki. - Dodał Krzysiek.
Po spotkaniu Jacek poszedł do siebie, a Krzysiek do siebie...
Rozdział krótki i do bani tsa wiem wiem! Uspokójcie swoje emocje, akcja będzie. Będzie jej mnóstwo. Kto czeka na poniedziałek? Ja bardzo!
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
wtorek, 14 lutego 2017
Walentynkowa miniaturka
- Miłości
- Zdrowia
- Tego/tej jedynego/jedynej
- Spełnienia marzeń
- Radości
- Cierpliwości
- Przyjaciół
- No i wszystkiego co najlepsze
- Co ale jak to?! Tata odchodzi od mamy?! Dlaczego bierzecie rozwód?! - Gosia siedemnastoletnia córka Jacka i Oli zasypała ich pytaniami.
- Córeczko uspokój się. - Ola zwróciła się do córki
- Nie. Do puki nie powiecie mi o co chodzi! - Nastolatka była na granicy wybuchu.
- Pamiętasz pana Michała? - Spytał Jacek.
- Tak. - Odpowiedziała Gosia
- No to mama miała z nim romans. - Rzekł Jacek.
Nastolatka nie mogła uwierzyć w to co słyszy.
- Ale przecież to się tak nie może skończyć. Nie rozwodem. Proszę was.
- Niestety Gosiu nie ma już odwrotu. - Rzekł Jacek.
Gosia bez słowa poszła do swojego pokoju. Nie wiedziała co ze sobą zrobić, nie mogła usiedzieć w miejscu, chodziła po pokoju, leżała na łóżku, siedziała na łóżku. W końcu postanowiła wyjść na imprezę. Ubrała się w obcisłą czarną sukienkę do połowy ud, do tego czarne koturny, rozpuszczone włosy i mocny makijaż, zabrała czarną kopertówkę. Po czym oznajmiła, że wychodzi i wyszła. Poszła do swojego ulubionego klubu. Gdzie od razu zamówiła drinka.
- Sex on the bitch. - Nastolatka puściła zalotne oczko do barmana, który szybko podał jej drinka, nawet nie zapytał o dowód.
- 20 złotych. - Rzekł barman podając jej drinka.
Gosia szybko zapłaciła i upiła trochę napoju, aż w końcu cały. Ruszyła na parkiet, gdzie od razu zwróciła na siebie uwagę płci męskiej. Nie dało się ukryć, że dziewczyna miała atuty. Po chwili tańczyła już dość blisko z jakimś szatynem. Pozwalała mu się dotykać i ocierała się o jego przyrodzenie. Jednak po kilku chwilach usłyszała znajomy jej głos.
- Koniec imprezy! - Powiedział blondyn i wyciągnął ją za rękę z klubu.
- Eryk? Co ty odwalasz? - Gosia spojrzała na blondyna.
- Ratuję Cię, przed gwałtem. - Odpowiedział chłopak.
- Gwałtem? - Nastolatka się zdziwiła.
- Tak, przecież widziałem jak ten typ Cię dotykał. - Rzekł blondyn.
- Ale to był normalny taniec. - Gosia zaczęła się tłumaczyć. Ale szło jej to tragicznie.
- Normalny taniec, przecież on Cię obmacywał. - Rzekł Eryk.
- Nie. Poza tym co Ci do tego? Jesteś zazdrosny czy co? - Spytała Gosia.
- Jesteś pijana. Chodź pójdziemy do mnie. - Powiedział na co dziewczyna się zgodziła.
* Kilka minut później*
- Trzymaj i mów co się stało? - Podał jej kubek z gorącą herbatą.
- Nic. - Odrzekła stawiając kubek na szafce nocnej.
- Gosia przecież ty nigdy się tak nie zachowujesz. Powiedz co jest grane? - Spytał w taki sposób, że Gosia nie umiała milczeć.
- Moi rodzice się rozwodzą. Mama zdradziła tatę. Ja po prostu chce o tym wszystkim zapomnieć choć na chwilę. - Rzekła Gosia.
- I myślisz, ze takie zachowanie Ci to ułatwi? - Spytał chłopak.
- Zawsze mogę próbować. - Stwierdziła Gosia.
- Dziewczyno ty za dużo wypiłaś. - Stwierdził chłopak
- Boże człowieku przestań wreszcie prawić mi kazania. - Rzekła Gosia, której powoli zaczynało się nudzić.
- To ja już pójdę. - Gosia zaczęła się zbierać.
-Ale w taki sposób tego nie rozwiążesz.
-A skąd wiesz? Może jest jakiś inny sposób?
-W sumie, to jest- Gosia wstała z łóżka Eryka i wyszła z jego domu. Poszła nad rzekę, gdzie przychodziła z rodzicami jak była mała. Po drodze dokonała małego zakupu. Siadła na dużym kamieniu, skąd było widać cały Wrocław. Nasypała na dłoń zawartość małej torebeczki i się zaciągnęła.
Zapragnęła co raz więcej i więcej, aż wciągnęła cały koks. Nagle zrobiło jej się ciemno przed oczami i straciła przytomność.
*Dom Nowaków*
-To twoja wina!- wrzasnął Jacek, nie patrząc na to, że obok Nowaków stał kolega ich córki.
-Moja wina? Oczywiście, niech będzie, że to moja wina, bo to zawsze jest moja wina.
-Proszę państwa, niech państwo się uspokoją!- Eryk starał się przekrzyczeć kłócące się małżeństwo- Teraz chyba się liczy Gosia, a nie to, że pani zdradziła pana.
Małżeństwo popatrzyło na chłopaka i przytaknęło mu. Zebrali się i pojechali na komendę złożyć zawiadomienie. Gdy byli w drodze, Aleksandra dostała telefon od koleżanki ratowniczki, że ich córkę wiozą do szpitala i że jest w stanie ciężkim.
-Jeśli się ona umrze, to sobie tego nie wybaczę- szepnęła Ola- Co mnie podkusiło, żeby romansować z Michałem?
-Co się stało, to się nie odstanie, a teraz liczy się Gosia- odparł Jacek.
Po kwadransie stali przed OIOM-em, gdzie leżała Gosia. Była bardzo blada.
- Kurwa przecież mogłem ją zatrzymać! - Erykowi zaczęła udzielać się złość, że nie powstrzymał swojej koleżanki. Młody chłopak chodził po szpitalnym korytarzu z jednego końca na drugi. Był zły, wręcz wściekły, że jej nie zatrzymał. Aleksandra i Jacek siedzieli na krzesełkach. Wszyscy czekali na lekarza. Sekundy dłużyły się jak minuty, minuty jak godziny. W końcu wyszła pani doktor.
- Co z nią? - Spytała Ola.
- Na razie musimy czekać. - Rzekła Kobieta.
- Ale jak mamy czekać? - Spytał Jacek.
- Trzeba uzbroić się w cierpliwość. - Rzekła spokojnie doktor.
- A kiedy ona się obudzi? - Spytał Eryk.
- Tego nie wiem. Istnieje ryzyko, że doszło do urazu mózgu. - Powiedziała pani doktor.
- Jak to do uszkodzenia mózgu? - Erykowi oczy się zaszkliły
- Małgorzata zażyła bardzo dużo substancji psychoaktywnej. - Oświadczyła doktor i odeszła.
Aleksandra i Jacek weszli do sali córki. Oboje nie mogli sobie tego wybaczyć. Ola usiadła na krzesełku, a Jacek stanął za nią i położył rękę na ramieniu. Po policzkach Oli spłynęły łzy, Jacek natychmiast ją przytulił.
- Przepraszam. - Wyszlochała Ola.
- Cii kochanie nie płacz, wszystko się ułoży. - Jacek zaczął jeździć jej ręką po plecach.
- Przepraszam państwa, ale jesteście już zmęczeni, jedźcie do domu, ja z nią zostanę. - Odezwał się Eryk.
Aleksandra i Jacek przytaknęli, ucałowali córkę w czoło i wyszli.
Blondyn usiadł na krzesełku i chwycił dziewczynę za rękę.
- Gosia ja naprawdę przepraszam, że Cię nie powstrzymałem. Wiem, że się obudzisz i będziesz zdrowa, jak kiedyś, wesoła, pyskata, wojownicza. Taką Ciebie uwielbiam. - Eryk mówił do dziewczyny.
*Kilka miesięcy później*
Jacek postanowił wybaczyć Oli. Gosia jest z Erykiem.
- Mamo, tato musimy wam coś powiedzieć. - Zaczęła Gosia.
- Tak? - Spytali jednocześnie Ola i Jacek.
- Otóż... - Zaczęła Gosia.
- Spodziewamy się dzieci. - Dokończył Eryk.
- Naprawdę? To gratulacje! - Powiedzieli Ola i Jacek
- Znacie już płeć? - Spytała Ola.
- Tak to bliźniaczki. - Odpowiedziała Gosia.
*Rok później*
Gosia i Eryk wzięli ślub, zamieszkali w dużym domu pod Wrocławiem i razem wychowuję córeczki Karolinę i Nikole. Aleksandra i Jacek są szczęśliwi, że ich córka jest szczęśliwa.
No w końcu skończyłam to pisać! Dziękuje Karolinie za pomoc przy tym! <3 Tak i oczywiście musiałam tam wcisnąć Gosi i Eryka. ♥ Caała ja!
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥