czwartek, 29 grudnia 2016

6.20

*Siedem miesięcy później*

Ola siedziała z synkiem w kuchni i karmiła malca. Owszem kobieta poznała prawdę i dowiedziała się o tym, że porywacz jej syna. Kobieta, ani jej mąż nie chcą utrzymywać kontaktów.
Kiedy Ola kończyła karmienie do kuchni wszedł Jacek.
- Hej kochanie. - Przywitał się z Olą i pocałował ją w policzek.
- Cześć skarbie. - Przywitała się Ola.
- Jak mój synek? - Spytał Jacek uśmiechając się do chłopca.
- Świetnie. - Powiedziała Ola.
- Tata! - Odezwał się mały Tomek ze swoim pierwszym słowem.
Ola i Jacek spojrzeli na chłopca. Byli bardzo szczęśliwi, że ich syn wypowiedział pierwsze słowo.
- Tata! - Powtórzył mały Tomek.
Jacek podszedł do syna, wziął go na ręce i przytulił po chwili podeszła do nich Ola i we trójkę tkwili w uścisku. Potem Małżeństwo zjadło śniadanie. Ola pozmywała, a Jacek zabrał syna do salonu.
I zaczął się z nim bawić. Po około trzydziestu dołączyła do nich Ola i wspólnie zaczęli się bawić.
- Skarbie pamiętasz o tym, że mamy zaproszenie na kolacje do twoich rodziców? - Spytała Ola.
- Pamiętam kochanie. - Odpowiedział z uśmiechem Jacek.

*Kilka godzin później*

- Skarbie długo jeszcze? - Spytał Jacek trzymając Tomka na rękach i stojąc przed drzwiami łazienki.
- Jeszcze chwilę! - Krzyknęła Ola.
- Kobiety. - Skomentował Jacek.
- Słuszałam. - Rzekła Aleksandra wychodząc z łazienki.
Potem wszyscy pojechali do rodziców Jacka.
U rodziców Jacka wszyscy rozmawiali i śmiali się. Mały Tomek zasnął w swoim nosidełku.
W pewnym momencie Ola źle się poczuła i poszła do łazienki. Ponieważ długo nie wracała Jacek postanowił sprawdzić co się dzieje. Wszedł do łazienki i zobaczył Olę leżącą na podłodze. Kobieta była nie przytomna.
- Wezwijcie pogotowie! - Krzyknął Jacek.
Tata Jacka natychmiast wezwał pogotowie. Natomiast jego mama zajęła się wnukiem, ponieważ mały Tomek się obudził. Karetka przyjechała po około pięciu minutach i zabrali Aleksandrę do szpitala. Jacek pozostawił syna pod opieką rodziców i pojechał do szpitala, do którego trafiła Aleksandra.

*Godzinę później*

Nowak chodził po korytarzu w którym była Ola. Mężczyzna nie mógł usiedzieć w miejscu. Chodził z jednego końca na drugi przed jej salą. Niestety nie mógł wejść, ponieważ trwało badanie. Czas dłużył mu się nie miłosiernie. W końcu wyszedł lekarz.
- Doktorze co z moją żoną? - Spytał od razu Jacek.
- Nie będę owijać w bawełnę. Otóż pani Ola ma białaczkę. Tylko przeszczep może uratować jej życie. - Oznajmił doktor.
Na te słowa Jacek dosłownie zamarł.

*Wspomnienie.*

- Olu czy uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i zostaniesz moją żoną? - Spytał Jacek, uchylając wieczko pudełeczka z pierścionkiem.
- Tak! - Oznajmiła Aleksandra.
Mężczyzna nałożył pierścionek na palec ukochanej i namiętnie się pocałowali.

*Rzeczywistość*

- Doktorze, a mogę do niej wejść? - Spytał Jacek.
- Tak. - Odpowiedział lekarz i odszedł.
Jacek wszedł do sali ukochanej żony. Kobieta spała na seledynowym materacu, przykryta seledynową kołdrą. Nowak podszedł do łóżka i usiadł na krzesełku obok niego. Patrzył na drobniutką twarz ukochanej i nie wiedział "Dlaczego ona tak cierpi?" Ale postanowił, że zrobi wszystko by Ola przeżyła. W końcu zasnął z głową na poduszce Oli...



No dzień dobry! A raczej dobry wieczór! Ale mniejsza z tym. Stwierdziłam, że dawno nie było tu jakiegoś opowiadanka. Tak to znowu ja wracam z opowiadaniami. Jak zwykle w wielkim stylu. #Skromność. No Ale może przejdźmy do pytanek:
1. Czy Jacek znajdzie dawcę szpiku dla Oli?
2. Jeśli tak to kto nim będzie?
Pozdrawiam.
Księżniczka. ♥

piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych świąt skarbyyy!

Hej, cześć, siema, elo, dzień dobry, witajcie! Życzę wam cudownych, ciepłych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Dużo prezentów. Żeby się spełniły wasze najbardziej skrywane marzenia. Uśmiechu i radości. No i dużo zdrówka. A teraz zapraszam na miniaturkę.

- Hej wam! - Gosia radośnie przywitała się z Alą - swoją przyjaciółką z klasy i kolegami z równoległej klasy. Dziewczyna ma siedemnaście lat i choć wiele w życiu przeszła jest bardzo energiczna i radosna. Do życia podchodzi z dystansem, bawi się nim i czasem z niego drwi. Choć wie, że Alicji nie zawsze się to podoba.
- Siema, co tam? - Spytał Adrian.
- Na razie dobrze, a tam? - Gosia spojrzała na chwilę na chłopaka, jednak po chwili jej wzrok przeniósł się na innego kolegę, dziewczyna lekko przygryzła wargę, ale nie było tego widać.
- Nudy. - Odrzekł Adrian.
A Gosi zadzwonił telefon. Przeprosiła wszystkich i poszła na półpiętro odebrać, wcześniej zerknęła na wyświetlacz gdzie był napis "Ciocia Emilia"
- No hej ciociu. - Przywitała się nastolatka.
- Cześć Gosieńko... - Powiedziała Emilka.
- Co się stało? - Spytała Gosia słysząc smutny głos swojej cioci.
- Gosia twoi rodzice są w szpitalu. - Oznajmiła Emilka.
- Co? Ale dlaczego? Co im się stało? - Gosia zaczęła zadawać mnóstwo pytań.
- Wasyl i Kubeł ich postrzelili. - Odpowiedziała Emilka.
A Gosia dosłownie zamarła wiedziała do czego są zdolni Wasyl i Kubeł, rodzice jej opowiadali.
- No ale oni są w więzieniu. - Rzekła Gosia już zapłakana.
- No właśnie uciekli z więzienia. - Powiedziała Emilka.
- Boże... - Powiedziała Gosia.
- Uspokój się Gosia i powiedz mi gdzie teraz jesteś? - Spytała Emilka.
- W szkole pod 14. - Powiedziała Gosia.
- Pod żadnym pozorem się nie ruszaj ze szkoły, zaraz ktoś po Ciebie przyjedzie. Pa. - Powiedziała Emilka.
- Dobrze. Pa. - Powiedziała Gosia i rozłączyła się. Po czym doprowadziła się do porządku i zeszła do Ali i kolegów. Smutna usiadła obok Alicji i spuściła głowę. Ala od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
- Ej co jest? - Spytała Alicja.
- Moi rodzice są w szpitalu. Bo Wasyl i Kubeł ich postrzelili. - Rzekła Gosia ze łzami w oczach.
- Jeju, będzie dobrze. - Powiedziała Alicja, kładąc Gosi rękę na ramieniu.
- A co jeśli... Przecież Wasyl i Kubeł są zdolni do wszystkiego. - Powiedziała Gosia.
- Nawet tak nie mów, wszystko się ułoży. - Odezwał Się Kuba.
W tedy jak zwykle taktownie w swoim stwierdzeniu do rozmowy wtrącił się Eryk.
- Co jej zrobiliście? - Spytał chłopak.
- Zostaw ich to nie ich wina oni nic nie zrobili! To nie przez nich płaczę! - Gosia krzyknęła na chłopaka. I sama siebie nie poznała.
- Gosia co się stało? - Spytał Eryk patrząc na dziewczynę.
- Moi rodzice zostali....Postrzeleni i są w szpitalu. -Powiedziała Gosia i już na dobre się rozpłakała.
- Będzie dobrze zobaczysz. - Eryk przytulił dziewczynę do siebie.
Po chwili Gosia ujrzała przyjaciół rodziców Karolinę i Krzyśka. Szybko oswobodziła się z objęć chłopaka i podbiegła do nich, przytulając się do Karoliny.
- Ciocia, wujek, co z rodzicami? - Spytała Małgosia wtulając się w kobietę.
- Są w ciężkim stanie. Operują ich. - Powiedział Krzysztof.
- O Jezu. To nie może być prawda. - Powiedziała Gosia.
- Cii Gosia wszystko będzie dobrze. Pojedziesz teraz z nami na komendę porozmawiać z naszym Psychologiem. - Powiedziała Karolina.
- Dobrze ciociu. - Powiedziała Gosia. Choć nastolatka lubiła wszystkich z komendy rodziców za Olivierem - psychologiem nie przepadała. Miała do niego słabe zaufanie. Choć kiedy z nim rozmawiała to czuła jakby ją znał od najmłodszych lat.

*Kilka minut później*

Gosia rozmawiała z policyjnym psychologiem, choć była do tego specyficznie nastawiona. Dziewczyna nie ufała mu. Dlatego postanowiła nie odpowiadać na jego pytania.
- Powiedz mi Gosiu czy rodzice zachowywali się inaczej w ostatnim czasie? - Spytał psycholog.
Nastolatka tylko spojrzała na niego.
- Dlaczego nie odpowiadasz na moje pytania? - Spytał Olivier.
Nastolatka spojrzała prosto w oczy mężczyzny i wyszła. Na korytarzu zastała Karolinę i Eryka? Tak właśnie jego.
- Już po rozmowie? - Spytała Karolina.
- Nie będę z nim rozmawiać nie ufam temu mężczyźnie. - Powiedziała Gosia.
Karolina tylko westchnęła.
- A on co tu robi? - Spytała Gosia wskazując na Eryka.
- No właśnie nie możesz teraz mieszkać sama i on zgłosił się byś u niego zamieszkała. - Oznajmiła Karolina.
- Czy ty do reszty zdurniałeś? - Spytała Gosia zwracając się do Eryka, który dosłownie zdębiał.
- Gosia uspokój się przecież wiesz co Ci grozi. - Powiedziała Karolina.
- Tylko chwilę u mnie pomieszkasz. - Odezwał się Eryk.
- Wiem ciociu co mi grozi. No dobra jak trzeba to trzeba. A ty nawet się nie odzywaj. - Powiedziała Gosia.
- Idźcie do pokoju pani komendant, a za chwilę ktoś was zawiezie. - Powiedziała Karolina.
Małgosia dokładnie wiedziała gdzie to jest. Ponieważ nie raz przebywała na komendzie i znała ją jak własną kieszeń. Dziewczyna lubiła szefową rodziców.
- Cześć Gosia, siadaj. - Powiedziała pani komendant.
- Dziękuje, a to mój kolega Eryk. - Gosia przedstawiła chłopaka.
- Dzień dobry. - Powiedział Eryk.
- Witaj. - Powiedziała komendant.
- Wiadomo coś? - spytała Gosia.
- Nie na razie nie. - Oznajmiła kobieta.
- Boziu dlaczego? - Spytała Gosia.
- Gosia uspokój się. - Powiedział Eryk, a Gosia zmroziła go spojrzeniem. Po chwili w pokoju zjawił się Krzysztof i zabrał ich. Najpierw pojechali do mieszkania Gosi gdzie dziewczyna, spakowała swoje rzeczy i pojechali do chłopaka, Który obiecał się nią zaopiekować.

*Dwa dni później.*

Dziś wigilia, święto w którym każdy powinien być szczęśliwy. Śmiech, radość prezenty, rodzinna kolacja. No właśnie nie dla Gosi. W ten wieczór nawet się nie uśmiechnęła. Choć wszyscy zapewnili jej rodzinną atmosferę, nastolatka nie umiała się uśmiechnąć. Po modlitwie przyszedł czas na podzielenie się opłatkiem. Gosia nie bardzo wiedziała jak się ma zachować. Wzięła opłatek i przypomniały jej się zeszłoroczne święta. Z myślenia wyrwał ją głos Eryka.
- Gosiu zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, radości, żeby wszystko się ułożyło no i, żebyś czasem była milsza dla mnie. - Powiedział chłopak.
- Dziękuje Ci za troskę i opiekę, dużo zdrowia, radości, spełnienia marzeń, cierpliwości do mnie bo to na pewno się przyda no i najlepszego. - Powiedziała Gosia. Po czym nastolatkowie się przytulili, a Eryk dał jej buziaka w policzek.
Po podzieleniu się opłatkiem wszyscy zasiedli do stołu i zaczęli jeść. Nagle zadzwonił telefon Gosi, nastolatka przeprosiła, wyszła i odebrała. Po paru minutach weszła uśmiechnięta.
- Co jest? - Spytał Eryk.
- Obudzili się i ich stan jest dobry. Po świętach wyjdą ze szpitala. - Oznajmiła radośnie dziewczyna. Po czym dosłownie rzuciła się Erykowi na szyję.
- To wspaniale. - Oznajmił chłopak przytulając dziewczynę.

*Kilka miesięcy później*

Ola i Jacek są już w domu i razem z Gosią tworzą kochającą się rodzinę. Gosia i Eryk zostali parą i są bardzo szczęśliwi. A Wasyl i Kubeł trafili do więzienia na dożywocie.




Witajcie kochani, jeszcze raz Wesołych świąt! Mam nadzieje, że miniaturka was się spodoba. Dziękuje Erykowi za wczorajsze po dzielenie się opłatkiem. Szczerze to się tego nie spodziewałam, ale dziękuje bardzo!
Pozdrawiam cieplutko.
Księżniczka. ♥

niedziela, 27 listopada 2016

6.19.

- Słuchajcie mamy coś. - Powiedział Arek, a oczy wszystkich zwróciły się na mężczyznę.
- No to mów. - Ciszę przerwała Alicja, która jeździła na patrolu z Krzyśkiem.
- W tym parku są kamery i wszystko nagrały. Na nagraniu widać twarz mężczyzny, który jest porywaczem, mamy go w naszej bazie to Sebastian Wysocki, karany za pobicia i posiadanie. - Oznajmił Arek.
Nagle zadzwonił telefon Oli. Kobieta odebrała go i włączyła tryb głośno mówiący.
- Halo. - Rzekła Ola.
- Macie kasę? - Spytał mężczyzna.
- Tak. - Powiedziała Ola.
- To widzimy się za godzinę w opuszczonej hali na obrzeżach miasta. - Powiedział mężczyzna i zakończył rozmowę.

*Godzinę później*

Ola i Jacek właśnie wchodzili do fabryki, ubezpieczani przez AT. Przemierzali korytarze, aż w końcu dotarli do pomieszczenia. W pokoju był wysoki brunet o niebieskich oczach z bronią, a Tomek płakał w swoim wózku. Aleksandra ruszyła w stronę syna, ale mężczyzna zatrzymał ją.
- Stój! Najpierw kasa. - Powiedział mężczyzna.
W tedy wbiegli anty terroryści i zakuli porywacza.
Aleksandra natychmiast podbiegła do syna, wyjęła go z wózka i przytuliła, Jacek podszedł do nich i ich przytulił. Mały Tomek w ramionach swojej rodzicielki przestał płakać. Oczywiście musiał zostać zabrany do szpitala na rutynowe badania.

*Przesłuchanie*

W czasie kiedy Ola i Jacek byli w szpitalu z synkiem. Krzysztof i Alicja przesłuchiwali porywacza.
- Dlaczego to zrobiłeś? - Spytała Alicja.
- Chciałem, żeby moja siostra cierpiała tak jak ja! - Warknął mężczyzna.
- Zaraz zaraz to Olka to Twoja siostra?! - Spytał zaskoczony Krzysiek.
- No brawo geniuszu. Nasi rodzice oddali mnie zaraz po urodzeniu. W domu dziecka obiecałem sobie że ją odnajdę i będzie cierpieć! - Wykrzyczał mężczyzna.
- Ale ona nie jest niczemu winna. - Powiedziała łagodnym głosem Alicja.
- Jest! Miała wszystko, a ja nie miałem nic! Chciałem, żeby zobaczyła jak to jest cierpieć! - Wrzasnął mężczyzna.
- Wiesz co Ala chyba ta rozmowa nie ma sensu. Buźka zabierz pana. - Powiedział Krzysztof.
Buźka zabrał mężczyznę, a Krzysztof i Alicja udali się na przerwę do policyjnej stołówki.

*Wieczór*

Ola czuwała nad łóżeczkiem syna w domu. Patrzyła Jak Tomek słodko śpi. Ubrany w niebieskie śpioszki. Z zamyślenia wyrwał ją dotyk na biodrach, wiedziała, że to Jacek.
- Chodź Olu pora spać. - Powiedział Jacek.
- Za chwilę. - Ola ucałowała syna delikatnie w czoło i poszła z Jackiem spać.



Hejka! Mamy kolejne opowiadanie. Przepraszam za to, że tyle na nie czekaliście na nie tak długo, ale niestety nauka i szkoła skutecznie mnie zatrzymały. Taa na nic nie mam czasu, ale muszę dobić do średniej 4.0. Niśka ma nie złe wyzwanie. (Pozdrawiam Niśkę)
Pytanka.
1. Czy Ola pozna prawdę?
2. Jak się zachowa i co zrobi Aleksandra?
Kolejne opowiadanie = 5 komentarzy od różnych osób, a moje się nie liczą.
Pozdrawiam.
Księżniczka. ♥

poniedziałek, 14 listopada 2016

Czy tych scenarzystów pogięło?

Witajcie. Nie oglądałam dzisiejszego odcinka naszego serialu, ale wiem o pocałunku Oli i Michała. No ja się pytam dlaczego? Czemu? Czy ich porypało już do końca? Co się stało z żoną/partnerką Michała? W mojej głowie pojawiła się myśl, że jest on nie poczytalny. Tak ja to mam pomysły. #Brawo ja.
Kolejna sprawa to śmierć Mieszka. No chyba ich pojebało ostro na łeb. Jak oni mogą go uśmiercić? Dlaczego jego, a nie tego psychologa? Każdy lubi Mieszka. To dlaczego akurat on?
Podsumowując jestem mega na nich wściekła!
A wy co o tym myślicie?
Piszcie w komentarzach.
Pozdrawiam cieplutko.
Księżniczka. ♥

niedziela, 13 listopada 2016

Miniaturka z okazji 130 tysięcy wyświetleń.

Witajcie! Na początku chciałam Wam podziękować za te wszystkie wyświetlenia i komentarze. Jestem tutaj już ponad rok. Mam w Was ogromne wsparcie i zawsze umiecie mnie pocieszyć. Niektórzy z Was znają mnie na wylot. Nie przedłużam i zapraszam.


Minął miesiąc od śmierci Michała. Marek trafił do domu dziecka, a Ola popadła w alkoholizm. Michał był dla niej kimś więcej niż sąsiadem, czy przyjacielem. Te serce miało się przyjąć, ale niestety organizm je odrzucił. Kobieta udawała twardą, codziennie była w pracy, ale popijała przy każdej możliwej okazji. W trakcie przerwy Olka poszła do łazienki i wypiła trochę alkoholu z małej buteleczki, którą zawsze nosiła przy sobie. Wychodząc z łazienki przypadkiem wpadła na Jacka. Dyżurny od razu rozpoznał, że jego przyjaciółka nie jest do końca trzeźwa. Gdyby pani komendant zobaczyła ją w tym stanie, Aleksandra wyleciała by z pracy, ponieważ Jacek już kończył. Załatwił Oli wolne i zabrał ja do jej mieszkania. Kiedy dotarli do mieszkania Aleksandry Jacek się załamał. Wszystko było porozwalane, na podłodze leżało pełno butelek i śmierdziało jak w gorzelni. Olka rozłożyła się na kanapie. Jacek tylko pokręcił głową. Wziął ją na ręce.
- Gdzie mnie niesiesz? - Spytała Ola.
- Do sypialni, sen dobrze Ci zrobi. - Odpowiedział Nowak.
Po chwili mężczyzna ułożył przyjaciółkę na łóżku i przykrył kołdrą. Mężczyzna po cichu wyszedł z pokoju i zabrał się za sprzątanie. Nie mógł zrozumieć dlaczego jego ukochana doprowadziła się do takiego stanu. Zawsze miał ja za osobę poukładaną, która praktycznie w ogóle nie piła. Podczas porządków starszy aspirant znalazł album ze zdjęciami Oli. Usiadł na kanapie i zaczął go przeglądać. W tedy właśnie uświadomił sobie, że kocha tą drobniutką osobę o włosach w kolorze kasztanowym i niebieskich oczach.


Jacek tylko westchnął i odłożył album na miejsce. Ponownie zabrał się za porządki, których brakowała w domu Aleksandry. Skończył dopiero po trzech godzinach, a po paru minutach w salonie zjawiła się Ola.
- Jacek? Co ty tu robisz? Jak ja się tu znalazłam? Przecież byłam w pracy. - Kobieta od razu zasypała go stertą pytań.
- We własnej osobie, przywiozłem Cię tu, bo byłaś upita. - Oświadczył Nowak.
- Pijana? Nie przecież ja to kontroluje. _Olka otworzyła lodówkę wzięła z niej butelkę wódki, następnie wyjęła z szafki kieliszek i chciała sobie nalać, ale Jacek jej na to nie pozwolił. Mężczyzna wylał alkohol do zlewu, a butelki wyrzucił. Następnie kucnął przed przyjaciółką, która siedziała na kanapie.
- Powiedz mi dlaczego tak się staczasz? - Spytał delikatnie.
- Ja nie potrafię pogodzić się z tym, że Michał nie żyje, alkohol daje mi ukojenie. - Wyznała Ola.


- Przecież wiesz, że to nie jest dobre rozwiązanie. - Powiedział Nowak.
- Wiem, ale brakuje mi go, to już trzecia osoba, którą kochałam, a która umarła. - Ola rozpłakała się jak dziecko.
- No już cichutko, nie płacz. - Jacek zamknął ją w żelaznym uścisku. Tkwili tak bardzo długo. Ola uświadomiła sobie, że to właśnie Jacek jest tym jedynym i że to jego kocha. Ich usta niebezpiecznie zbliżyły się do siebie, a po chwili wpili się w siebie.

*17 lat późnej*

- Mamo pozwól mi iść na tą imprezę. - Nalegała Gosia.
- A kto tam będzie? - Spytała Ola.
- Kilkoro moich przyjaciół no i Eryk. - Oświadczyła Małgosia.
- No dobrze, tylko uważaj na siebie i nie zostań młodą mamusią. - Powiedziała Ola.
- Jejku jesteś najlepsza dziękuje! - Pisnęła Gosia i przytuliła się do mamy.
- Wiem, leć się szykować. - Powiedziała Olka.
Małgosia szybko poszła się szykować. Wyszła po około godzinie ubrana w czarną sukienkę (Tego typu)


To tego miała czarne, wiązane koturny.


Czarną kopertówkę i delikatny makijaż. Jej kasztanowe włosy, które były delikatnie pokręcone opadły na jej drobniutką twarz.
- No córeczko ślicznie wyglądasz. - Powiedział Jacek.
- Dzięki tato. To ja lecę, pa. - Nastolatka wyszła do klubu.
W klubie Gosia była po piętnastu minutach. Przywitała się z przyjaciółmi i wszyscy ruszyli na parkiet. Małgosia, aż paliła się do tańca i zabawy. Niestety jej cudowny nastrój szybko prysł gdy podszedł do niej Sebastian i próbował ją przytulić.
- Nie dotykaj mnie. - Powiedziała Gosia.
- Oj przestań wiem, że tego chcesz. Pójdziemy do mnie i się tam zabawimy. - Rzekł Sebastian i przycisnął ją do ściany.
- Nie. - Powiedziała Gosia
Na szczęście Eryk w porę zauważył sytuacje i odepchnął Sebastiana od Gosi.
- Nie słyszałeś co powiedziała? Powiedziała "Nie" więc spadaj i daj jej spokój. - Powiedział stanowczo Eryk.
- Nie rozmawiam z Tobą tylko z nią. Co już sobie nowego znalazłaś? - Rzekł Sebastian.
Eryk zagotował się w sobie. Chwycił go za koszulę i przycisnął do ściany.
- Posłuchaj mnie uważnie, albo się od niej odwalisz, albo Cię znajdę i obiję Ci mordę. - Oświadczył Eryk. Choć miał ochotę mu przyłożyć bez żadnych ostrzeżeń.
_ Zostaw go nie warto. - Gosia odciągnęła Eryka od Sebastiana. Eryk tylko posłał mu lodowate spojrzenie i odszedł z dziewczyną. Nie dało się zauważyć, że jest on w niej zakochany.
- Dzięki za tą akcje. - Powiedziała Gosia i chciała mu dać całusa w policzek, ale przekręcił on głowę i wpili się w siebie. Po chwili oderwali się od siebie.
- Przepraszam chciałam w policzek. - Gosia zawstydziła się.
- Nie szkodzi. - Odparł Eryk.
- Bardzo mi się podobasz i Cię kocham. - Dodał Eryk.
- Ja Ciebie też. - Oznajmiła Gosia.

*Kilka lat później*

Gosia i Eryk są małżeństwem i razem wychowują czteroletnią córeczkę Karolinkę. Mieszkają w dużym domu na przedmieściach. Ola i Jacek są zachwyceni wnuczką i cieszą się, że Gosia ma tak porządnego faceta. Wszyscy oczekują narodzin drugiej córeczki Gosi i Eryka - Ali.




No hej! Przychodzę do Was z miniaturką z okazji 130 000 wyświetleń, za co bardzo dziękuje <3. Jesteście najlepsi. <3
Pozdrawiam.
Księżniczka. ♥

sobota, 12 listopada 2016

Mówimy stop hejtom na blogach

Stop!
Nikt nie ma prawa obrażać mnie ani innych osób piszących blogi dotyczące serialu "policjantki i policjanci" pragniemy aby każdy czuł się jednakowo. To, że piszesz blog oznacza że jesteś bardzo utalentowany i odważny. Jeśli ktoś wyśmiewa Cię, ponieważ piszesz takie cudowne opowiadania zgłoś się do mnie! Pomogę! ♥♡♥
Pozdrawiam.
Księżniczka. ♥

piątek, 11 listopada 2016

6.18.

Pod drzwiami był list. Jacek przez chusteczkę go wziął i przeczytał. Jego treść była następująca.

"Mam Waszego syna. Jeśli zapłacicie 100 000 dzieciakowi nic się nie stanie. Jeśli nie zrobię sobie z niego tarczę strzelecką. Dalsze wskazówki jutro."

Aleksandra wybuchła płaczem, Jacek był załamany, ale nie chciał tego pokazywać. Przytulił żonę do siebie i weszli do domu. Ola od razu poszła do pokoju syna, wzięła ulubionego misia Tomeczka, przytuliła do siebie i zsunęła się na podłogę. Kobieta tulił do siebie misia syna, a po jej policzkach płynęły bezbarwne kropelki, które leciały jak woda z kranu. Jacek poszedł do pokoju syna i zastał Olę w kompletnej rozsypce. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Położył na łóżku i okrył kołdrą.
- Spróbuj zasnąć. - Powiedział delikatnym głosem Jacek.
- Ktoś porwał naszego syna, a ty karzesz mi spać?! - Wrzasnęła Ola.
- Oleńko proszę Cię. Dobrze wiesz, że zostaliśmy odsunięci od tej sprawy. - Powiedział Jacek.
- Ale dlaczego to akurat my? Dlaczego to akurat nasz syn? Gdzie on jest? Kto go porwał? - Ola zaczęła zadawać mnóstwo pytań.
Jacek nie wiedział co ma jej odpowiedzieć. Wiedział, że jak zobaczy tego skur****** co porwał jego syna to mu solidnie obije mordę.
- Olcia spójrz na mnie. Obiecuje Ci, że nasz syn wróci do nas cały i zdrowy. - Pocałował ją w czubek głowy.
- Połóż się obok i mnie przytul. - Powiedziała Ola.
Jacek szybko wykonał jej prośbę. W końcu w ubraniach zasnęli.

*Godzina 1:00*

Ola obudziła się z krzykiem i płaczem. Co obudziło Jacka.
- Co się stało? - Spytał delikatnie Nowak.
- Śniło mi się, że nasz syn nie żyje. - Odpowiedziała Olka.
- Nawet tak nie myśl, ani nie mów. Obiecuje Ci, że go znajdą. - Jacek przytulił swoją żonę do siebie. Ta wtuliła się w męża i po trzydziestu minutach ponownie zasnęła.

*W tym samym czasie*

Mały Tomek spał w swoim wózku, który znajdował się w pomieszczeniu w opuszczonym magazynie. W pomieszczeniu tym było jedno za kratowane okno, zamiast podłogi był beton, a od ścian odchodził tynk. Świeciła się tylko mała lampeczka. W drzwiach stał mężczyzna, który był ubrany w dresy, miał ciemne włosy i podajże niebieskie oczy. Był wysoki i dobrze zbudowany. Mężczyzna był wyraźnie czymś zamyślony.

*Następny dzień*

Ola i Jacek po przebudzeniu Ola i Jacek przebrali się, zjedli śniadanie i wyszli z domu. Na masce auta zauważyli kolejny list. Jacek przez chusteczkę go wziął i przeczytał.

"Kasa na 16:00, opuszczone magazyny na Brackiej"

Nowakowie pojechali na komendę. W pokoju policjantów byli Alicja, Karolina, Krzysiek, pani komendant i Arek z pionu kryminalnego.
- Ola, Jacek, Co wy tu robicie? - Spytał Krzysiek.
- Wczoraj pod drzwiami znaleźliśmy to, a dziś na masce samochodu to. - Jacek wyjął "Listy" z kieszeni. Arek natychmiast założył rękawiczki, wziął listy od kolegi i włożył do odpowiednich torebek.
- To ja idę zdjąć odciski palców. Może coś znajdziemy na tym. - Powiedział Arek i wyszedł.
- A jak wy się trzymacie? - Spytała pani komendant.
- Szkoda gadać. - Powiedział Jacek.
Ola nic się nie odzywała. Stała wtulona w męża.
- Znajdziemy go całego i zdrowego. - Rzekła Jaskowska.
- Mamy nadzieje. - Oświadczył Jacek.
- Może to zabrzmi banalnie, ale najważniejsze jest pozytywne myślenie. - Odezwał się Krzysiek.
- Krzysiek ma racje. - Karola przyznała racje Krzyśkowi.
- Wszystko się ułoży. - Powiedziała Ala.
Te pogawędkę przerwał im Arek, który wszedł do pokoju.
- Słuchajcie mamy coś. - Powiedział Arek...




Hejka! Przychodzę do Was z kolejnym opowiadaniem. Mam już przygotowaną miniaturkę. Ale jeszcze na nią poczekacie.
Pytanka.
1. Co znalazł Arek?
2. Czy to koniec cierpienia Oli i Jacka?
3. Czy Nowakowie odzyskają syna?
Pozdrawiam.
Księżniczka. ♥